Dlaczego Lech Kaczyński tak szybko podpisał Traktat Lizboński?

euroentuzjaści kaczyńscy

KRYPTO-EUROENTUZJAŚCI KACZYŃSCY czyli „PRZYPOMNIENIE SKŁADU „NARODOWEGO INSTYTUTU INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ” DZIAŁAJĄCEGO za RZĄDÓW AWS, gdy PREMIEREM był BUZEK. (…) GŁÓWNYM CELEM POWSTANIA i ISTNIENIA INSTYTUTU było PRZECIWDZIAŁANIE SPADAJĄCEMU POPARCIU dla NASZEGO WSTĄPIENIA DO UE” !!!

*****

Wiem że tym wpisem narażę się części blogerów którzy tutaj piszą ale z drugiej strony to jest tylko przypomnienie składu Narodowego Instytutu Integracji Europejskiej działającego za rządów AWS gdy premierem był Buzek. Sam Buzek o Instytucie mówił że głównym celem powstania i istnienia Instytutu jest przeciwdziałanie spadającemu poparciu dla naszego wstąpienia do UE.
A oto skład (i przynależności w tamtym okresie):

1. Andrzej Arendarski

2. Henryka Bochniarz

3. Jan Mujżel

4. Zbigniew Niemczycki

5. Krzysztof Pawłowski

6. Grzegorz Wójtowicz

7. Marek Belka

8. Jan Borkowski (członek Polskiej Rady Ruchu Europejskiego)

9. Stanisław Grocholski (przedstawiciel Europejskiego Ruchu Federalistów)

10. Danuta Hubner

11. Lech Kaczyński

12. Maria Karasińska Fendler (Polska Rada Ruchu Europejskiego)

13. Marian Krzaklewski

14. Czesław Kulesza (wiceprzewodniczący w tamtym okresie PPS Ikonowicza)

15. Zdzisław Najder (Polska Rada Ruchu Europejskiego)

16. Andrzej Olechowski

17. Witold Trzeciakowski (Polska Rada Ruchu Europejskiego)

18. Roman Wierzbicki (NSZZ “S” Rolników Indywidualnych)

19. Andrzej Zoll

20. Jacek Bocheński (w tamtych czasach członek honorowy komitetu wyborczego Unii Wolności)

21. Jerzy Kłoczkowski (Polska Rada Ruchu Europejskiego)

22. prof. Tadeusz Skoczny

23. prof. Andrzej Stępniak

24. Edmund Wnuk Lipiński

25. Janusz Reiter członek Rady Programowej Fundacji im. R. Schumana

26. Krzysztof Skubiszewski

27. Władysław Piechociński

28. Adam Strzembosz

29. Róża Thun Prezes Fundacji im. R. Schumana (córka Jacka Woźniakiewicza)

30. Jacek Woźniakowski kierownik Katedry Historii i Kultury Polskiej na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie

31. Jerzy Woźnicki – rektor Politechniki Warszawskiej

32. Bohdan Cywiński

33. ks. prof. Henryk Juros kierownik naukowy Studium Generale Europa

34. ks. Andrzej Koprowski członek Rady Programowej Studium Generale Europa na ATK

35. ks. Marek Pieńkowski dominikanin

36. ks. bp. Zdzisław Tranda zwierzchnik Kościoła Ewangelicko Reformowanego

37. ks. abp. Józef Życiński.
Tak więc nie dziwcie się że Pan Prezydent tak szybko (nie czekając na ustawy kompetencyjne) TL podpisał. W końcu kto z kim przestaje takim się staje.

*****

I o tym jak PiS buduje schizofrenię poglądową wśród swoich wyznawców:

prof. Krystyna Pawłowicz – poseł PiS:

ABSOLUTNIE NIE WIDZĘ ŻADNEGO POŻYTKU z UNII. DLA MNIE ta AKCESJA OZNACZA KONIEC POLSKI. UWAŻAM ZRESZTĄ, ŻE POLSKI JUŻ NIE MA” !!!

Adam Hofman – rzecznik PiS:

UNIA EUROPEJSKA JEST RZECZĄ DLA POLSKI BARDZO DOBRĄ” !!!

 *****

http://komitetnarodowy.pl/komitet/ogloszenia/item/2061-dlaczego-lech-kaczy%C5%84ski-tak-szybko-podpisa%C5%82-traktat-lizbo%C5%84ski?

Reklamy

9 uwag do wpisu “Dlaczego Lech Kaczyński tak szybko podpisał Traktat Lizboński?

  1. CYRK NA MAJDANIE !!!

    Image and video hosting by TinyPic

    PO USZCZĘŚLIWIENIU POLSKI, “PIS ZDECYDOWANY JEST POPIERAĆ TO WSZYSTKO, CO PROWADZI UKRAINĘ KU EUROPIE” !!!

    To, co dzieje się na Ukrainie przypomina zaiste, jak kiedyś pisał Dmowski, międzynarodowy i to obwoźny dom publiczny. Mamy tzw. opozycję, która pragnie z całego serca oddać się w niewolę Unii Europejskiej.

    Okazuje się, że nawet wyzbycie się wielu atrybutów suwerennego państwa na rzecz UE ma swoją wartość, byleby tylko, hmm, no właśnie, byleby tylko co? Nie oddać się Rosji?

    Bzdura! Każdy normalny, myślący człowiek wie, że więzy łączące Rosją z Ukrainą są na tyle głębokie i wszechstronne pod każdym względem, że ten cyrk, który aktualnie obserwujemy jest po prostu zaklinaniem nie tylko geopolityki, ale i geografii.

    Oczywiście cyrk potrzebuje małp, także małp przyjezdnych. A któż się do takiej roli może nadawać lepiej od naszych schizofrenicznych rusofobów? Oto, pan Jarosław Kaczyński powiedział nagle, że “PiS zdecydowany jest popierać to wszystko, co prowadzi Ukrainę ku Europie”. Apelował też, by na Ukrainę udali się szefowie dyplomacji Polski i Szwecji – Radosław Sikorski i Carl Bildt. “W Kijowie powinni się jak najszybciej zjawić panowie Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox”.

    Sam pan Kaczyński wybiera się w niedzielę (1.12). To że PiS wtrąca się do wewnętrznego konfliktu obcego państwa i staje po jednej ze stron tego konfliktu, to, bądź co bądź, znana od dawna patologiczna “norma” polityki prometejskiej, ale okazuje się, że fetysz pod nazwą Rosja powoduje także gwałtowny wzrost sympatii do Unii Europejskiej a nawet do p. Aleksandra Kwaśniewskiego.

    To powinna być kolejna nauczka i jasny sygnał dla zaślepionych Smoleńskiem zwolenników PiS – Unia Europejska jest dla tej partii mniejszym zagrożeniem dla Polski niż Rosja! Szef PiS nawołuje nawet organy UE do reakcji. Czyli, co najmniej, uważa rozciągnięcie na Ukrainę unijnego totalitaryzmu i ideologii występującej otwarcie przeciwko tradycji cywilizacji europejskiej, za mniejsze zło od zła jakie ma nieść ze sobą Rosja i jej polityka.

    Jest to oczywiste zaślepienie rusofobią. Przy tym bardzo niebezpieczna gra. Nikt nie może zagwarantować Polsce, że w przyszłości, gdybyśmy np. chcieli zrzucić pęta unijne, dokładnie takie samo postępowanie, jak wobec Ukrainy, nie zostanie zastosowane wobec naszego kraju. I co wtedy? Co będzie mówił pan Kaczyński, gdy politycy z sąsiednich państw, którzy będą mieli np. podpisane umowy o współpracy, dajmy na to z partią Palikota albo z PO (tak jak PiS ma podpisane umowy z partiami Jaceniuka i Kliczki), będą nawoływali, “w imię zagrożonych wartości europejskich”, do obalenia władzy np. pana Kaczyńskiego? Naturalnie oburzenie sięgnie zenitu, bo przecież jak Kali nawoływać to dobrze, a jak przeciw Kalemu, to zbrodnia.

    Jak biją Polaków na Majdanie (a co tam robili, zdjęcia z misiem? – normalni ludzie nie wchodzą w wir konfliktu politycznego w obcym państwie; ciekawe – jeśli chodzi o Egipt polski MSZ ostrzega przed udawaniem się w miejsca dotknięte konfliktem, gdy chodzi o Ukrainę, nie ostrzega), to jest to skandal, a jakby tak rządził Juszczenko i pobito by Rosjan wspierających Janukowycza, to oczywiście byłoby słuszne złojenie skóry kacapom. Kali zaciera ręce…

    Nieodpowiedzialność polskich prometejczyków, dla których zbudowanie antyrosyjskiej Ukrainy jest dogmatem wiary, nie zna granic. Zrobią to każdym kosztem, nawet kosztem Polski. Przyłożą rękę choćby i do stworzenia banderowskiego państwa ukraińskiego ze stolicą we Lwowie, co może być dalszą konsekwencją tego oczywistego podziału, który trawi sztuczne państwo i, jak się okazuje, także sztuczny naród ukraiński.

    Z całym szacunkiem dla normalnych Ukraińców – nie podważam i nie poddaję w wątpliwość ich uczuć narodowych, tożsamości itd. Niemniej, bez sentymentów muszę zauważyć, że nie ma jednego narodu ukraińskiego. Między wschodnimi a zachodnimi Ukraińcami istnieje przepaść, która wyklucza zbudowanie jednej tożsamości narodowej dla obu stron. Kiedyś w Polsce nazywano jednych (wschodnich) Ukraińcami, a drugich (zachodnich) Rusinami. Miało to swoje uzasadnienie i sens. Paradoksalnie, z różnych wychodząc przesłanek i mając różne cele, uparcie budowali jeden naród ukraiński szowiniści z zachodu i komuniści ze wschodu. Nie ulega wątpliwości, że komuniści popełnili wielki błąd i przegrali, tucząc przy okazji szowinistów. Szowiniści, choć nie zdobyli dla siebie wschodu, niewątpliwie są stroną, która uzyskała więcej. A być może uzyska jeszcze więcej w przyszłości i kto wie, czy to nie będzie własne państwo.

    Dmowski i ludzie jego linii politycznej w ruchu narodowym, mieli rację odnośnie Ukrainy. To nic, że upłynęło 80-90 lat. Zmienili się aktorzy, zmieniły się akcenty, ich rozłożenie, ale istota pozostaje ta sama – antyrosyjska Ukraina, jaką chcieliby widzieć protestujący na Majdanie Ukraińcy odwołujący się do tradycji Bandery, Melnyka i Łebeda (bo innej nie mają), oraz ich polscy, prometejscy, “pożyteczni” poplecznicy, jest wielkim zagrożeniem dla Polski, potencjalnym Piemontem neokonserwatywnych mesjanistów, zwornikiem międzynarodowej agentury wpływu wszelkiego rodzaju, wreszcie, wymarzonym miejscem dla rozmaitych aferzystów.

    Nie wiadomo kiedy i czy nastąpi podział państwa ukraińskiego (obawa przed drugą Jugosławią może przeważyć), ale zagrożenia takiego wykluczyć nie można. Z naszego punktu widzenia stosunkowo najlepsza Ukraina, to właśnie taka, z jaką mieliśmy ostatnio do czynienia, czyli Ukraina pod rządami Janukowycza, który wygasił zapędy neobanderowców i prowadził wobec sąsiadów politykę spokojną, wolną od zadrażnień. Niestety, polscy fantaści polityczni nie chcą, bądź nie mogą tego zrozumieć. Janukowycz potyka się obecnie na sytuacji, która przerasta i jego samego, i całą ledwo skleconą Ukrainę – na konieczności dokonania wyboru.

    Pamiętajmy, kto był katalizatorem tej sytuacji. Nie była nim Rosja. Status quo mogłoby trwać jeszcze wiele lat, ale nie, mesjaniści, za pośrednictwem Unii Europejskiej, musieli zrobić krok do przodu. Z radosnym udziałem Polski w osobie ministra Sikorskiego i jego entuzjazmu wobec Partnerstwa Wschodniego. Janukowycz manewrował póki mógł całkiem zręcznie, teraz jednak może nie wytrzymać nacisku sił znacznie silniejszych od Tiahnyboków, Jaceniuków i Kliczków – sił, które za nimi stoją i od lat przymykają oko na faszystowską tradycję i jej kultywowanie na Ukrainie w XXI wieku. Machina powoli się budzi, już nad sankcjami wobec Janukowycza zastanawiają się miłujące wolność, zwłaszcza zaś szanujące prywatność rozmów telefonicznych oraz tajemnicę korespondencji, Stany Zjednoczone (z jakiej racji, ktoś zapyta, co ma w ogóle piernik do wiatraka? otóż, ma, jeśli pamiętamy o mesjanizmie USA i apetytach na światowego żandarma i sędziego w jednej osobie), już zrywają się polscy harcownicy.

    Dla każdego myślącego Polaka jest to sytuacja głęboko zawstydzająca, ukazująca w całej pełni małość i usługowość naszych polityków wobec planów obcych, byle tylko odpowiadała ich schizofrenicznej wizji świata zamykającej się w haśle “Bij Rucha!”.

    https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/12/01/cyrk-na-majdanie/

  2. „UNIA NIEŚWIĘTA” PRZYJACIÓŁ BANDEROWCÓW I PACHOŁKÓW BRUKSELI !!!

    Image and video hosting by TinyPic

    „OD CZEGO POWINNA ZACZĄĆ się KONTRREWOLUCJA w POLSCE ? – OD ZMIECENIA z POWIERZCHNI ZIEMI ZJEDNOCZONEJ PARTII MICHNIKA – TUSKA – KACZYŃSKIEGO – KWAŚNIEWSKIEGO – KOWALA – PALIKOTA, TAK, aby NAWET WSPOMNIENIE po NICH SIĘ NIE OSTAŁO” !!!

    W Kijowie prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jacek Protasiewicz z Platformy Obywatelskiej (a wcześniej Paweł Kowal z PJN), otoczeni wianuszkiem feministek i gejowskiego aktywisty z „Krytyki Politycznej”, stają ramię w ramię z przywódcami neobanderowców, aby gardłować przeciwko legalnym władzom suwerennego państwa.

    Kiedy w sierpniu 1914 roku teutońska nawała runęła na Francję, miażdżąc po drodze neutralną Belgię, pisarz Maurycy Barrès rzucił hasło „unii świętej” (union sacrée) wszystkich patriotów francuskich, bez względu na ich światopogląd i przekonania polityczne, w obronie Ojczyzny. Ten apel o jedność był ze wszech miar słuszny, wręcz oczywisty. Lecz jedność – jak uczy św. Tomasz z Akwinu – jest czymś najlepszym, jeżeli chodzi jakieś dobro, ale najgorszym, gdy cel jest zły: „jak korzystniejsze jest, aby moc dobroczynna była bardziej zespolona, po to, by skutecznie czynić dobro, tak bardziej szkodliwe jest, gdy moc złoczynna ulega zespoleniu” (De regno, 4,3).

    W tej chwili oglądamy właśnie – od kijowskiego Majdanu po Warszawę – tragikomiczny spektakl takiego zespolenia mocy złoczynnej. W Kijowie prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jacek Protasiewicz z Platformy Obywatelskiej (a wcześniej Paweł Kowal z PJN), otoczeni wianuszkiem feministek i gejowskiego aktywisty z „Krytyki Politycznej”, stają ramię w ramię z przywódcami neobanderowców, aby gardłować przeciwko legalnym władzom suwerennego państwa. Premier Donald Tusk chwali prezesa PiS i karci ministra Sikorskiego za jego powściągliwość w tej kwestii. Również „Gazeta Wyborcza” chwali Kaczyńskiego piórem red. Jarosława Kurskiego, nie omieszkując wszelako wypomnieć mu tej myślozbrodni, że jeszcze kilka miesięcy temu domagał się, aby w uchwale Sejmu na temat rzezi wołyńskiej wpisać termin „ludobójstwo”, co ponoć „zrujnowałoby pojednanie obu narodów”. Sam Adam Michnik, jak również palikociarze, „solidarnie” demonstrują pod ambasadą ukraińską. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski „troszczy się” o to, jak prezydent Jakunowycz „wyjdzie z tego zaułka”. Prezydent urzędujący Bronisław Komorowski zapowiada zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

    Cóż za przedziwna (?) jednomyślność i zbratanie. Stary hrabia Fredro zapytałby może: „poszaleli?”. Nie, nie poszaleli, bo w tym unisono jest, piekielna wprawdzie, ale jakaś logika. Kiedy dzieje się coś naprawdę poważnego, to okazuje się, że „zażarte” spory „donaldystów” z „kaczorami”, dotyczą tak naprawdę spraw trzeciorzędnych, że wszyscy od neojakobińskiej „patriotycznej centroprawicy”, poprzez demoliberałów z PO, po libertyńskich „ruchaczy” Palikota i postkomunistów są jedną wielką rodziną – taką, co to jak wypije za dużo gorzałki na weselu, to pierze się wzajemnie po pyskach i okłada sztachetami, ale ostatecznie spada razem pod ten sam stół. Wszyscy są na tej samej brukselskiej smyczy i uwięzieni mentalnie w gnostyckich majakach demokracji i prawoczłowieczyzmu. Lewakom i liberałom trudno się nawet dziwić, ale najgorzej w tym wszystkim wypada partia J. Kaczyńskiego (wraz ze swoimi odpryskami). Jak można uwierzyć w ostrzeżenia przed moralną Sodomą i Gomorą z Brukseli oraz przed wydzieraniem nam suwerenności przez eurobiurokrację, skoro do tej Sodomy i do tej eurokracji chcą zawlec również Ukraińców? Czyżby „bratersko” życzyli im syfilisu? Jak napisał w liście (prywatnym, więc nie mogę podać jego personaliów) do kolegów – profesorów pewien wybitny historyk z Wrocławia, „gdyby Ukraina miała być przyjęta do UE bez godzenia się na nonsensy, na które myśmy się zgodzili, to chyba tylko jako coś w rodzaju wyrzutu sumienia dla całej naszej klasy politycznej, przypomnienie straconej szansy, a także tego, że większemu więcej wolno”.

    Oczywiście, naszym neojakobińskim patriotom nie o to chodzi, lecz godzą się na takie ryzyko tylko dlatego, że zaślepia ich „polityczna monokultura” moskalofobii. Dlatego także konsekwentnie popierają najbardziej antypolski, otwarcie gloryfikujący UPA, odłam ukraińskiej opinii publicznej, dlatego że jest on również antyrosyjski. Tym sam przekreślają nie tylko szansę na rozliczenie banderowskiego ludobójstwa na Polakach, ale może okazać się, że pewnego dnia będą musieli również przełknąć bez sprzeciwu tezę, iż banderowska akcja na Wołyniu w 1943 roku była słuszną samoobroną i obroną Żydów przed polskim szowinizmem i antysemityzmem – co na pewno znajdzie uznanie w Brukseli i Berlinie. Nie rozumieją też, że Ukraina w UE może być tylko albo militarną europejską szpicą wymierzoną w Rosję – z całym ryzykiem prewencyjnego odwetu – albo przeciwnie, jeśli utrzyma się tam u władzy obecna opcja, rosyjskim „koniem trojańskim” w Europie, przy okazji rozwalającym, w obu wypadkach, wskutek otwarcia granic, nasz rynek pracy. W polskim interesie nie jest zatem ani „Ukraina europejska” (co zresztą jest cywilizacyjnym absurdem), ani „Ukraina rosyjska”, tylko „Ukraina pomostowa” pomiędzy Europą (tym samym zaś Polską) a Rosją, latynizmem a bizantynizmem, chrześcijaństwem zachodnim a wschodnim, widziany w perspektywie geopolitycznej jedności transkontynentalnej od Portugalii po Kamczatkę. W aspekcie wewnętrznym oznacza to także sprzyjanie tendencjom „rozrzedzającym” etnicznie i językowo państwo ukraińskie, tak, aby nie zostało ono opanowane przez szowinizm neobanderowski, dlatego etnos rosyjski we wschodniej Ukrainie jest naturalnym sojusznikiem o wiele bardziej wątłego etnosu polskiego na Ukrainie zachodniej.

    Nie wiem, czym skończą się awantury na kijowskim Majdanie, acz życzę prezydentowi Ukrainy, aby poradził sobie z agenturą Sorosa, a naszych „internacjonalistów” odstawił ciupasem na granicę. Lecz jestem pewien odpowiedzi na jedno pytanie, często nam stawiane: od czego powinna zacząć się kontrrewolucja w Polsce? Otóż od tego: od zmiecenia z powierzchni ziemi zjednoczonej partii Michnika-Tuska-Kaczyńskiego-Kwaśniewskiego-Kowala-Palikota, tak, aby nawet wspomnienie po nich się nie ostało.

    https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/12/02/unia-nieswieta-przyjaciol-banderowcow-i-pacholkow-brukseli/

  3. Pingback: Dlaczego Lech Kaczyński tak szybko podpisał Traktat Lizboński? | forumemjot

  4. Rajmund Pollak: JEŻELI POLACY NIE BĘDĄ KARALI ZDRAJCÓW OJCZYZNY …!!!

    Image and video hosting by TinyPic

    LECH KACZYŃSKI, BRAT PREZESA PIS-u, JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO, PODPISUJE TRAKTAT LIZBOŃSKI !!!

    *****

  5. Pingback: Tusk zainaugurował uroczyście 10 rocznicę ostatecznej likwidacji Polski w uni jewropejs. | forumemjot

  6. Obecnie nie jest tajemnicą poliszynela, że w Unii Europejskiej rządzi „Wielka” finansjera. W Polsce jest około 80% ustaw dyktowanych przez UE. „Traktat Lizboński” jest najwyższym prawem dla członków UE. Czy wygra wybory PO, PiS itd. rządził będzie „Wielki” międzynarodowy kapitał (koncerny),100 najbogatszych polaków, a w sprawach rygorów dla katolików Państwo Watykan alias Episkopat Polski. Do refleksji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s