Kaczyński na taczkę czyli Stan Wojenny kamuflażem agresji żydowskiej przeciw Polsce

kaczyński polskezbaw.

„KACZYŃSKI to KWINTESENCJA MANIPULACJI i MANIPULATORSTWA naszego CAŁEGO OKRESU POWOJENNEGO z POZNANIEM, WYBRZEŻEM i „SOLIDARNOŚCIĄ” !!!

*****

Po żydowskiej kosmetycznej przegranej roku 1968, gdzie żydzi z aparatów oraz zażydzonej już hierarchii katolickiej w Polsce wypchnęli na Zachód kilkanaście tysięcy żydów – jako męczenników znanego polskiego antysemityzmu, nastąpiła nowa jakość polityczna w Polsce. Rezultatem tej nowej jakości był KOR, Solidarność i stan wojenny 13 grudnia.

Żydzi ci byli desantem żydostwa na polskie organizacje emigracyjne na zachodzie. Organizacje te były żydom potrzebne do niezbędnego skanalizowania późniejszego przebiegu informacji politycznych miedzy Polonią a Polską oraz były wizytówką „polskiej emigracji” na zachodzie w stosunku do tamtych rządów i masmediów. Rok 1968 był pierwszą fazą akcji SOLIDARNOŚĆ. Sama zaś „Solidarność” została wytworzona w Polsce przez KGB z polecenia żydostwa na Zachodzie.

Nie było to nic nowego czy nieoczekiwanego. Żydzi pod rządami Stalina – zanim go otruli – doznali od niego wiele liczących się porażek. Wtedy to żydostwo zauważyło, że totalitaryzm komunistyczny im nie służy i należy go zlikwidować lub zastąpić go czymś innym, np. totalitaryzmem sexualno-monetarnym. W naszym obozie, już przed wojną, to rozczarowanie światowego żydostwa postępującą emancypacją komuny w „Rosji” zauważył Roman Dmowski

Komuny w ZSRR nie dało się zlikwidować zewnętrznie, więc ustalono, że będzie to choroba wewnętrzna – autoimmunologiczna. Były jasne i liczne sygnały tego etapu autolikwidacji komunizmu. Numer jeden: „Raport Chruszczowa”, który nie istniał w takiej postaci jak to się podaje, ale fizycznie był rezultatem fantazji żyda Holendra, który wymyślił jego tekst, wypocił go na własnej maszynie do pisania i potem wypuścił na Zachód, jako oryginał przemycony rzekomo z Moskwy do Warszawy, a następnie do Paryża. Wyglądało to tak oryginalnie, że polska bezpieka, poszukując dowodów w sprawie w mieszkaniu Holendra, wyrzuciła go przez okno – przez jakąś nieuwagę, podając później, że było to samobójstwo.

Sygnałem zmian byli np. Sacharow i Sołżenicyn. Ale też faworyzowanie dysydentów żydowskich w stosunku do rosyjskich, a to wiadomym celem nadania żydom „fory” w przyszłym wyścigu szczurów w „wolnej Rosji”. Czy to im się udało – widać w Moskwie 2014.

W Polsce było podobnie: zaraz po 1956 roku liczni bandyci komunistyczni, jak np. Leszek Kołakowski, rozpoczęli ostentacyjną walkę z systemem, a nikt im nerek nie odbił, ani nikt nikogo nie zabił. Nawet synekury i piękne mieszkania w Trakcie Królewskim były im niezabrane. Takie profilowanie opozycji z nadawaniem „fory” właściwej opozycji widać było w polskim życiu katolickim, gdzie Wyszyński zgodził się na ingerencję PZPR w życie Kościoła w Polsce, czego najjaskrawszym przykładem jest postać Jana Pawła II, który był nikim innym, jak PZPR-owskim księdzem, biskupem, kardynałem, a na końcu i papieżem posoborowego Watykanu.

Przystrzyganie to, tak w ZSRR jak i Polsce, odbywało się nie tylko za pomocą preferencyjnych przydziałów mieszkaniowych w dogodnych centrach miast czy umożliwieniu otrzymania urzędów na zasadach nomenkaturowych. Przez ZSRR jak i Polskę przetoczyła się fala morderstw politycznych, która oczyściła przedpola Michnikom, Kuroniom, Mazowieckim.

I nie dotyczyło to mordów wg. widzialnych podziałów członków różnych grup opozycyjnych, ale odbywało się to wg subtelnej ingerencji chirurgicznej, wyłuskiwania opozycjonistów w jednej i tej samej organizacji, a to w taki sam sposób, aby organizacja nie była zniszczona, ale jedynie jej zaplecze kadrowe otrzymało właściwy skład. W ZSRR mordowano nawet czołowych fizyków jak i konstruktorów, gdzie przykład geniusza Koroliowa jest bardzo jaskrawy. Tego super inżyniera    lotnictwa, mechaniki i aeronautyki zamordowano na stole operacyjnym przy okazji jakiejś tam operacji przepukliny czy wyrostka.

W Polsce byli np. dwaj przyjaciele Pyjas i Wildstein – zamordowany został goj Pyjas, a Wildstein zamiast pójść do piachu, to nawet fajnego syna sobie wyforował. Cała czołówka szerokiego frontu czołowych działaczy KK Solidarności została wymordowana wg klucza rasowego tak, że pozostali głównie żydzi – a jeśli ktoś nie wypadł przez okno, to emigracja dokonała reszty. W Kościele awanse Karola Wojtyły – księdza toczyły się ze szkodą dla innych równych jemu księży, a biskupstwo w Krakowie zostało okupione haniebną awanturą i krwią konkurenta do tytułu, który nagle zmarł na zawał, a było to podobne do wypadków samochodowych, w których ginęli seryjnie konkurenci Wyszyńskiego w jego marszu na prymasostwo.

Sam stan wojenny jako właśnie rezultat takiej dobrze już widocznej turbulencji w obozie socjalistycznym został jednak źle rozpoznany przez polskich wytrawnych nawet graczy politycznych, którzy – jakby nie było – mieszkali na zachodzie, a i też pochodząc z proweniencji Stronnictwa Narodowego, byli spadkobiercami przedwojennej kultury politycznej w Polsce – a co zobowiązywało do lepszego zrozumienia sytuacji.

Tam, bardzo duże grupy środowisk narodowych popierały Jaruzelskiego w jego decyzji wprowadzenia stanu wojennego. Motywowały one to tym, że Polska została już tak bardzo zagrożona przez „extremę” Solidarności, że ruch Jaruzelskiego z dnia 13 grudnia może być usprawiedliwiony.

Najgłośniejszym przedstawicielem w obozie niekomunistycznym i niesocjalistycznym na Zachodzie był Jędrzej Giertych, który kierowany poprawnością polityczną oskarżał o napaść na Polskę nie żydów, ale KOR-owców lub „trockistów”. Trzeba tu – na marginesie – koniecznie sprostować powszechną błędną informację o Jędrzeju Giertychu. Te różne grupy narodowców , które znają jego działalność oraz publicystykę – a głównie tylko to – uważają, że był on członkiem Stronnictwa Narodowego, które po wojnie miało swą siedzibę w Londynie z Bieleckim, a później Dargasem jako prezesami. Otóż Jędrzej Giertych członkiem Stronnictwa Narodowego nie był już od roku 1960, kiedy został wydalony dyscyplinarnie z SN za jego list otwarty do Chruszczowa z okazji planowanej wizyty w Paryżu. Giertych słusznie wychwycił różnicę interesów Rosji i Rosjan od żydów i Bolszewii, i chciał ten motyw uczynić osią jakiegoś wstępu do dialogu Polaków na emigracji z Kremlem – stąd ten wyskok z listem i jego surowe konsekwencje, bo było to wykroczenie przeciwko dyscyplinie partyjnej w SN. Od tamtej pory Jędrzej Giertych występował jako osoba prywatna, a nie jak członek SN lub jego funkcjonariusz.

Fakt ten trzeba znać, pamiętać, rozumieć i osadzić we właściwej strukturze wydarzeń. Choć Giertych nie miał dużego środowiska, a jego wykluczenie z SN pozbawiło go wpływu na politykę w Londynie, to jego szeroko rozpropagowany stosunek do Jaruzelskiego zasiał wiele zła w Polsce.

Jędrzej Giertych – prawdopodobnie podpuszczany przez swego syna Macieja Giertycha zamieszkałego w Polsce – przemycał via Londyn do polskiej świadomości pozytywny obraz Jaruzelskiego jako patrioty, a i stanu wojennego jako tzw. „mniejszego zła”.

Akcja ta – dobrego Jaruzelskiego i złej „Solidarności” – która zaczęła się faktycznie w pierwszych miesiącach jej bytu, a trwała kilka lat, przyniosła ona Polsce wielkie straty mentalno- polityczne oraz ludzkie. J. Giertych w swoim zapędzie wybielania Jaruzelskiego „zdobył” nawet wypracowania gimnazjalne Wojtka z jego szkoły katolickiej i rozsyłał po świecie swoje peany o bogo-ojczyźnianym patriotyzmie tego bandziora. A to przy nasileniu retoryki antykorowskiej czy antytrockistowskiej, która skutecznie odwracała uwagę od zbrodniczości stanu wojennego, który przecież uderzył głównie w Polskę, Polaków i Kościół, nigdy zaś w żydów, bo konspiracja, stan ni to wojny, ni to pokoju, to dla żydów środowisko naturalne.

Jaruzelski chwalony przez „endeków” jako mąż opatrznościowy, ostrożnie chroniony przez dobrych żydów, rozpoczął dobrze zaplanowaną akcję spuszczania krwi z Polski. Ogromna fala emigracji solidarnościowej prowadzona przez Jaruzelskiego pod hasłem oczyszczenia Polski z „extremy”, została odpowiednio przyjęta i zagospodarowana na „Zachodzie”, za pomocą właśnie komandosów 1968 roku, którzy zdążyli już przejąć kontrolę na ośrodkami polskimi na Zachodzie. Tam gdzie nie opanowali oni organizacji od góry, zdołali ustawić się w roli różnych rzeczników uciekinierów „Solidarności”, którzy właśnie przybyli do Londynu, Paryża czy Waszyngtonu. Ośrodki tradycyjnie żydowskie na Zachodzie otwarły tym żydom rzecznikom – pośrednikom wszelkie drzwi, do Białego domu czy innych. Dzięki temu na salony zachodu wprowadzono posłańców z Polski – tych pożytecznych żydom.

Zachód z jednej strony Polsce życzliwy, z drugiej sam manipulowany przez własne ośrodki żydowskie, dawał akcji Jaruzelskiego pozytywny oddźwięk „zrozumienia” jego trudnej sytuacji – a to bezdyskusyjne.

Do tego, do motywów zachowania Zachodu, doszły inne ważne czynniki ekonomiczne – konieczność poszerzenia rynków czy np. propagandowa rola Jana Pawła II, który faworyzował żydów – notorycznie, przy byle okazji, chorobliwie niemal przyjmując ich na Watykanie z obowiązkowym afiszowaniem się wspólnymi zdjęciami z „Ojcem świętym”. Wojtyła tworzył wizję nowego lepszego świata, do którego każdemu było tęskno – a zmiany w Polsce były ku temu kluczem. A mało kto ma świadomość co do tego, jaki wieki kaliber polityczny i finansowy miała pokazana nagle, na stoliku przy kawie, fotografia JPII w z jakimś tam opozycjonistą. „Fotografia katolicka” stała się nawet jakimś paszportem czy walutą, symbolem uniwersalnego wytrychu do wszystkich zamków. Np. kiedy Michnik ochrzcił się podczas stanu wojennego i sfotografował się przed kościołem – na dowód wiary – to poważni nawet działacze polityczni używali argumentu fotografii, jako nawrócenia Michnika nie tylko na wiarę, ale i na polskość. I w środowisku Stronnictwa Narodowego bardzo często – w oparciu o tę fotografię Michnika – nie wahano się wytykać palcami kolegów „antysemitów” za ich niechrześcijańskie, wsteczne postawy wobec żydów. Żyd stał się Polakiem, stał się „endekiem” i był to fakt.

Wszystko to tworzyło atmosferę przesuwania środka ciężkości spraw politycznych i narodowościowych w Polsce w sposób niekorzystny dla Polski. Żyd przeistoczył się nawet przedmiot kultu religijnego w Polsce, którego imię trzeba wymawiać godnie i z szacunkiem. Wielkim momentem był tu dodatkowo paszkwil Jana Błońskiego pt. „Biedni Polacy patrzą na getto” z 1987, który to już na fali filosemickiego zaprzaństwa Jana Pawła II (skandal z napaściami na Karmelitanki oraz wizyta w synagodze) stworzył w Polsce całkowicie nowy wymiar – standard polityczno – kulturowy, polegający na prawnie bezkarnym lżeniu Polaków, które to skutki są widoczne w Polsce.

Jan Błoński, miernota intelektualna krakowskiego światka uniwersyteckiego, wystąpił w literackiej roli polskiego podcieracza żydów. Opublikował w Tygodniku Powszechnym paszkwil rugający Polaków za ich tryb życia podczas okupacji niemieckiej w Polsce. Faktycznie poza ogromnym ładunkiem pogardy, pomówień i nienawiści Błońskiego wobec Polaków, nic konkretnego w tym artykule nie można było wyczytać.

Opierając się obficie na żydowskiej agresji Miłosza do Polaków, stawia Błoński swe własne tezy jako rzekomo polskie, przypisując Polakom podłość i nikczemność, a potem je obala jako człowiek mądrzejszy i prawy lub sprawiedliwszy aniżeli ktokolwiek, kto właśnie czyta ten jego artykuł, a chciałby się z nim nie zgadzać. Uprawia tam niską i plugawą retorykę potencjalnego oponenta, któremu przypisuje najgorsze cechy, a którą zwalcza potem własną retoryka mądrą i szlachetną – zwycięską. Jest to szkoła żydowska imputowania, kłamstw i pomówień czy lżenia przeciwników – która w kulturze Bliskiego Wschodu jest bardzo powszechna. Jerzy Urban w Szpilkach, pod pseudonimem „Kibic” prowadził felietony. Do tych felietonów dobierał sobie opinie korespondentów, którzy pisząc do redakcji listy, zwalczali Kibica, jako żyda czy liberała lub podobne, podając w listach argumenty głupie, podłe i wulgarne, które mądry redaktor Jerzy Urban „Kibic” skutecznie zwalczał swą mądrością i wyższością. Argumentacji korespondentów faktycznie jednak nie było, bo te wszystkie brednie przeciw „Kibicowi” Urban zmyślał sam i to tak, aby mógł je łatwo obśmiać. Podobnie było zresztą z przemówieniem Jana Pawła II w synagodze rzymskiej 13 kwietnia 1986 roku. W przemówieniu do żydów – na żydowskim terenie – Jan Pawel II paszkwilancko potępił nauczanie Kościoła z dwóch tysięcy lat jako niewłaściwe w stosunku do żydów, a nigdzie nie wspomniał o tym, co było to niewłaściwe i dlaczego, a przecież nauczenie to pochodziło od wielkich papieży i świętych, których on swoją przemową jakby de facto… exkomunikował. Posunął się nawet do zaoponowania słowom Ewangelii o szatańskim ojcostwie żydów, samemu nazywając żydów braćmi – lub podobnie, a czym do dziś wywołuje niesmak i grozę.

W tej atmosferze totalnej napaści na tożsamość naszego narodu, jego interesy, morale, a także na prawo do własnego zdania, nadeszła najdramatyczniejsza chwila w naszej narodowej egzystencji po II wojnie św. – decyzja Jana Pawła II o wyrzuceniu Karmelitanek z ich klasztoru, a to tylko dlatego, że tak chcieli żydzi. Był to wielki w swej wymowie fakt pozbawienia Polski suwerenności nad tym skrawkiem ziemi, gdzie wirus, którym spowodował likwidację klasztoru, miał się rozlać na cały kraj, na nasze serca i umysły – i tak się stało. I dziś cała Polska jest zlikwidowana tak, jak wtedy Karmel.

Minęło ponad 20 lat od tamtej hańby, a waga i groza tamtego wydarzenia nie dociera praktycznie do nikogo w Polsce. Do nikogo nie dociera wymiar metafizyczny tego wydarzenia i jego skutków: negatywnych dla Polaków i pozytywnych dla żydów. Nikt by dziś nie powiedział , że sytuacja obecnej Polski jest karą Boga na nas za nasze zaprzaństwo w Karmelu.

Nawet gigantyczna machina czasu, która w relatywnie krótkim okresie 1-2 pokoleń   przetoczyła się przez umysłowość i stan mentalny Polaków: wzlot i upadek potęgi ZSRR, upadek Kościoła i jego stopniowa podmiana synagogą antychrysta, śmierć Zachodu – również nie wpłynęła na Polaków otrzeźwiająco. To tak dalece zadziwiające, że trzeba by się zastanowić , czy społeczeństwo o takim braku zdolności do refleksji nad własnym losem jest jeszcze narodem!

Przerażenie budzi fakt braku jakiejkolwiek zdolności Polaków do wysiłku krótkotrwałego choćby planowania społeczno-politycznego. Zamykają im fabryki, to narzekają i ew. zastrajkują na dwa dni – potem idą siebie gdzieś. Zabierają im miejsca szpitalne, to wykupią sobie prywatne polisy, a kogo nie stać – niech zdycha. Jak się komuś nie podoba bank – to idzie do innego, który jest sprytniejszy w ukrywaniu oszustwa.

Psychologia dziecięca zauważyła, że małe dziecko goniąc swego rówieśnika, nie potrafi go dogonić poprzez bieg na skróty, ale bez potrzeby powtarza jedynie zygzaki uciekającego, zamiast go dogonić w miejscu, gdzie on się aktualnie znajduje. Dopiero bardziej rozwinięte dziecko biegnie prosto do uciekającego, a nawet przewiduje kierunek jego ucieczki.

Z Polakami jest podobnie, jako społeczność polityczna tworzą oni organizm na poziomie wczesnego rozwoju małego dziecka, patrzą tylko na skutki doraźne, które zwalczają jak tylko mogą, ale bez planowania – żyją z dnia nadzień.

Kiedy narzucono im gospodarkę rynkową, to wszyscy to milcząco przyjęli za konieczność i zgodzili się na wymianę faktycznych fabryk na pieniądze bez wartości. Wstąpili do NATO, bo tak było bezpiecznie, wstąpili do UE, bo tak będzie dobrze. Nikt nie kalkuluje tego, że fabrykę butów wraz z rynkiem zbytu, kooperantami, itd. buduje się 20 lat, a pieniądze otrzymane za jej dobrowolną likwidację przejada się w pół roku. Nikt nie patrzy na fakt, że żadne z państw NATO nigdy nie wystąpiło po stronie polskiej w jakimkolwiek konflikcie zbrojnym na przestrzeni 1000 lat – to dlaczego teraz jakiś Belg miałby nagle chcieć umierać za Warszawę? Nikt nie kalkuluje, że skoro Polska ma otrzymać wielkie pieniądze z EU, to chyba nie pieniądze z kieszeni Niemca czy Francuza, bo on taki głupi nie jest, aby na to pozwolić, ale finansowanie to odbywa się skrytym łupieniem Polski – bo kogo innego? I to Polacy sami finansują samych siebie, ale za to po wysokich kosztach, bo nie jedynie via Warszawa, ale poprzez złodziei w Brukseli.

(wykazał to T.Urbaś na swoim blogu, że pieniądze w euro faktycznie przychodzą, ale natychmiast są kierowane na zakup obligacji tych krajów, natomiast NBP „kreuje” dodatkowe złotówki na tej podstawie, stąd finansujemy sobie wszystko sami „dodrukiem pieniądza”, a w konsekwencji inflacją. A dodatkowo wciąż rośnie zadłużenie.)

Dzisiaj Jarosław Kaczyński wyprowadził ludzi na ulicę i wykonał kolejny już ruch nastawiony na planowe utrzymanie PIS w pozycji wiecznej opozycji – pani premier Trupiarz może spać spokojnie – następne wybory ma gwarantowane sfałszowaniem z korzyścią dla PO.

Zamiast zapowiedzi wykonania koniecznych kroków przeciwko tej nielegalnej władzy, Kaczyński zaczął typowe dla siebie narzekanie, łącznie z ujadaniem nad problemem wyborów, gdzie krzycząc o tym, że są sfałszowane, nie podjął jakichkolwiek kroków przeciw temu, ani nawet nie zapowiedział, że jakowe uczyni.

Co to za polityk, który czyniąc demokrację swoim fetyszem, zgadza się równocześnie na trwale fałszowanie wyborów, co zapewne trwało dotychczas i ma trwać już wiecznie?

A czyni to w Warszawie, gdzie wybory w II turze wygrała jego partia PIS – tzn. Sasin. Co można śmiało powiedzieć, bo informacje, które przychodzą z wyrywkowych okręgów do Gazety Warszawskiej mówią zgodnie, że Sasin wygrał z dużymi marginesami, gdyż dostał 50 -70 % głosów. Są to dane niepełne, nieoficjalne, ale niezależnie przysłane od różnych korespondentów. Czy Jarosław Kaczyński nie wie, że PIS wygrał wybory na prezydenta Warszawy, że o tym milczy?

Jeśli niepozorny portal Gazeta Warszawska ma tę wiedzę, to jak jest możliwe, aby wiedzy takiej nie posiadał Jarosław Kaczyński, prezes PIS?

Że pogłoski o przegranej żydówki Waltz są antysemickie i wyssane z palca, to może jest to autentyczny fakt antysemicki, ale na godzinę 19.00 dnia marszu 13 grudnia witryna PKW nie ujawnia rezultatów glosowania w Warszawie:

http://wybory2014.pkw.gov.pl/pl/wyniki/substates/view/1465

Link PKW jest martwy, bo rozmiar klęski Hanny Gronkieitcz – Waltz to nawet na bezczelność PKW jest zbyt wielki. To fakt! PKW dopuszcza się przestępstwa godzącego podstawowe interesy PAŃSTWA.

Ale faktem jest również i to, że Kaczyński milczy, bo to polityczny wspólnik fałszerstwa wyborów w Warszawie!

W miejsce walki, czy wojennej retoryki Kaczyński – podczas wiecu – puścił jakieś listy od byłego premiera Olszewskiego, który przecież jako jeden z pierwszych wylansował impotencję polityczną w Polsce po Okrągłym Stole – a chłopak znikąd – Sikorski – był w jego rządzie wiceministrem obrony! Potem był niedorajda Gwiazda, no i senator Romaszewski, który nie chciał żyć za emeryturę , która sam wywalczył dla wszystkich, więc w sądowym pieniactwie wyłudził od podatników dla siebie lepszą kasę. Za akt ten zebrani uhonorowali senatora minutą ciszy. Co za cyrk baranów, bo już chyba nie ludzi!

Jakimś symbolem tego obłędu marszu dnia dzisiejszego jest fakt zebrania się i przemówienia pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego, wroga i niszczyciela Polaki, który zdezerterował z Bitwy Warszawskiej, zamordował później jej wielu wybitnych oficerów, dał 650.000 żydom sowieckim pobyt i obywatelstwo polskie, zamienił Orła na masońską kurę, strzelił w plecy Białej Gwardii, walczącej z bolszewikami oraz osłabił sprawność obronną Polski w 1939 roku, bo całe zaplecze materiałów wojennych polskich wysłał gratisowo do Hiszpanii w ręce żydów po to, aby ci skutecznie mogli zwalczać siły generała Franco.

Pielgrzymi dzisiejszej demonstracji zebrali się po pomnikiem tego bandziora i wbrew wszelkiej antypolskiej symbolice tego miejsca oczekują poprawy sytuacji!

Jak to jest możliwe, że społeczeństwo może być zmanipulowane do tego stopnia? Czy sytuacja ulegnie poprawie, o ile wszystko będzie toczyło się tak dalej?

.

Symbolika masońska – przypuszczalna informacja mówiąca to, że Czarnecki jest następcą tronu.

 .

Co robić?

Usunąć Kaczyńskiego natychmiast , to główny szkodnik sabotujący PIS. Kaczyński to kwintesencja manipulacji i manipulatorstwa naszego całego okres powojennego z Poznaniem, Wybrzeżem, „Solidarnością”. Prowokatorzy, agenci, persony zainfekowane destrukcyjną mentalnością, żydzi, zdegenerowana hierarchia sterowana przez antykatolicką sektę na Watykanie, wszyscy oni wstawieni w newralgiczne pozycje naszych struktur społecznych skutecznie sabotują nasze wszelkie wysiłki, naszą wolę walki – Kaczyński jest jednym z nich. Z tym trzeba skończyć. Polska musi spoważnieć, happeningi z gadulstwem karłów politycznych należy zamienić w czyn!

Od tego zacząć – bunt w PIS przeciw partyjnej władzy, która wyniszcza morale walki!

Z partii nie wychodzić, ale usuwać z niej szkodników, a głównym szkodnikiem jest Jarosław Kaczyński, to on jest gwarantem sukcesów PO i gwarantem ponownej prezydentury Komorowskiego.

Z Jarosławem na polityczną taczkę!

In Christo

(-)Krzysztof Cierpisz

13-XII-2014.

+++

http://gazetawarszawska.com/pugnae/755-kaczynski-na-taczke-stjenny-kamuflazem-agr

Advertisements

7 uwag do wpisu “Kaczyński na taczkę czyli Stan Wojenny kamuflażem agresji żydowskiej przeciw Polsce

  1. ŻENUJĄCE WIDOWISKO, ŻENUJĄCE HASŁA

    Herezja pisowców nie zna granic, Kłamstwa głoszone przez nich stają się prawdą dla ich wyborców. Głosili na demonstracji hasłą anty-komunistyczne, ale na czele szli byli dygnitarze z komuny. Trzeba pisać o tych faryzeuszach

    Żenujące widowisko, żenujące hasła?

    Pisuar przywiózł do Warszawy na manifestację za pieniądze podatników kilkanaście tysięcy w większości dobrych Polaków, którzy są w zdecydowanej większości słuchaczami RM. Kaczyński napompował media sloganem, że ,,sfałszowano wybory” i od rana do póżnego wieczora o tych ,,fałszerstwach” trąbią wszystkie media wraz z RM i ci ludzie uwierzyli w te brednie.

    Przecież najwięcej członków w komisjach wyborczych miał PiS oraz mężów zaufania, czyli sam siebie oszukał??? To Pis jest współautorem obecnej ,,ordynacji wyborczej” do wyborów samorządowych, czyli sam głosował przeciwko sobie? Kaczyński ani jego przyboczni nie przedstawili żadnego mechanizmu ,,fałszowania” wyborów oraz nie wykryli żadnego spisku. Było za to zwykłe bałaganiarstwo wyborcze, zawinione w znacznej mierze przez PKW i oni ponieśli za to konsekwencję. Winni są też politycy, którzy powinni informować wyborców o sposobie głosowania, mają na to duże pieniądze budżetowe.

    Demonstracja, miała za cel ,,spuszczenia” powietrza z rozgrzanej publiki i trzeba było spuścić to powietrze z nabuzowanych przez media wyborców Pis. Teraz będzie trochę spokoju do czasu jak nie wpadnie im, coś nowego i jeszcze bardziej nośnego, co odwracać uwagę będzie od spraw zasadniczych dla Polaków. Dlaczego pisowcy nie chcą zając się konkretami np: uchwalonej ustawy o GMO czy kupno od usraela siedmiokrotnie drożej rakiety JASSM niż płaciła za nią armia USA czy wiele innych ważniejszych spraw ludzkich.

    Pis zaproponował nowelizację ordynacji wyborczej, ale te zmiany pisane były na kolanie i miały tylko za zadanie pokazać w sejmie oraz większości opinii społecznej, że koalicja posłów odrzuci tą nowele a więc uwiarygodnią się głoszone hasła o fałszowaniu wyborów i tak się stało. Pis nie przedstawił fachowej i merytorycznej zmiany ordynacji, tylko taki bełkocik, zamiast zająć stanowisko zmieniające system wyborczy nie tylko do wyborów samorządowych, ale również do sejmu np.: zwiększyć ilość okręgów wyborczych, tak by Poseł był bliżej wyborcy czy znieść próg wyborczy itd.

    Po wczorajszej demonstracji, dobitnie okazuje się, że Pis nie chce zmian systemowych oni chcą pudrować to wszystko co było, tak aby czasami w Polsce do władzy nie dostali się ,,polscy faszyści” czyli narodowcy. Podczas tej manifestacji wykrzykiwano hasło z lat 80 – tych np.: ,,raz sierpem……” ale im nie przeszkadzało to, że na czele tej demonstracji szło wielu dygnitarzy z PZPR-u, w czołówce szedł były prokurator, który za komuny oskarżał działaczy z Solidarności, ba głos zabrał darmozjad, karierowicz polityczny Czarnecki, nie ważne, że ojciec w PZPR a teraz w SLD, nie ważne, że porzucił dzieci i żonę i uciekł do córki ,,czerwonego” gen. Hermaszeskiego. Ten karierowicz seplenił coś o dobrym zachodzie i złym wschodzie, bredził jak taki skundlony, prymitywny szpieg obcego wywiadu. Na koniec zabrał głos ,,przyszły” premier J. Kaczyński. Kompletna żenada, nie miał nic do powiedzenia merytorycznego. To ma być przyszły Premier, który nie ma prawa jazdy, na komputerze nie pracuje, rowerem nie umie jeździć, na nartach, pływać nie umie, żadnego swojego dziecka nie wychował itd. Taki człowiek oderwany od rzeczywistości narodowej ma skutecznie kierować państwem i narodem??? Przecież to z góry zapowiada klęskę jak w roku 2007, gdy miał za zadanie zlikwidować narodowe, pro-społeczne ugrupowania.

    Słyszałem jak ,,wodzireje” tej demonstracji kazali się modlić za tych co wyjechali z Polski za chlebem, ale kto ich do tego zmuszał ekonomicznie i propagandowo??? Nie przypadkiem rządy pisowskie i ich premier Marcinkiewicz, który tak się cieszył, że otwarto rynki pracy dla Polaków w starej UE i jego słynne Yes,Yes,Yes to z jakiego powodu wykrzykiwał!!! Czyżby pisowcy zapomnieli już o tym?

    Brudziński wrzeszczał, że stocznie ,,układ” zlikwidował, ale to przecież Pis prywatyzował stocznię gdańską, to oni nie podjęli się obrony stoczni szczecińskiej w momencie próśb pracowników tej stoczni w latach 2005 -07.

    Jak trzeba być zakłamanym, aby tak fałszować rzeczywistość. Pis nie jest alternatywą dla PO, jest ich dobrym wujem, razem stworzyli AWS. Sztucznie się podzielili, celem pacyfikowania wszystkich niezależnych organizacji społecznych, czego ostatnio dobitnym przykładem jest Solidarna Polska. Jestem przekonany, że jak gdyby rządził Kaczyński z zapleczem pisowskim, to za 2 lata ci sami ludzie co przywieżli ich teraz działacze Pis do Warszawy, będą tak samo oskarżać Kaczyńskiego i Pis o zdradę o agenturę, jak L. Wałęsę, jak rządy Mazowieckiego. Świadomy tego jest Kaczyński i dlatego ma za zadanie osłaniać rządzący układ ,,magdalenkowy”. Przecież niczym zasadniczym dla przyszłości Polski nie różni się programowo polityka Pis-u od Unii Wolności czy teraz od PO. Pisowcy, mają jeden zasadniczy cel, przypodobać się dwóm ambasadom, tak jak w sobotę podczas manifestacji oddawali hołd ambasadzie amerykańskiej, przechodząc obok. Oni nie mają żadnego pozytywnego planu dla Polskiej Niepodległości, oni mają w planie realizować politykę izraelsko – amerykańską w Polsce, wykorzystując do tego dobrych choć wyjątkowo naiwnych część Polaków. Ewentualne ich rządzenie wszystko to zweryfikuje i osąd tych samych ludzi będzie dużo ostrzejszy jak w przypadku Wałęsy czy rządów Mazowieckiego. Kolejnej zdrady już tak nie zniosą łagodnie, demonstrujący w sobotę w Warszawie wyborcy Pis.

    Zygmunt Wrzodak

    Były czł. KK. Solidarności

    Poseł na Sejm IV i V kadencji

    14.12.2014 rok

    http://wrzodakz.neon24.pl/post/116608,zenujacy-widowisko-zenujace-hasla

  2. PIERŚCIEŃ WŁADZY

    One Ring to rule them all, [Jeden Pierścień, by wszystkimi rządzić
    One Ring to find them, Jeden Pierścień, by ich odnaleźć
    One Ring to bring them all Jeden Krąg, by wszystkich przywieźć
    and in the darkness bind them. i w ciemności ujarzmić.]
    J.R.R. R. Tolken The Fellowship of the Ring, 1954

    Ostatnio sporo artykułów i dyskusji zostało poświęconych marszowi PiSu 13. XII. w Warszawie – jego zasadności i ewentualnej skuteczności, a także pojawiło się wiele z tym związanych polemik na temat PiSu i samego prezesa tej partii, Jarosława Kaczyńskiego. Dysputom, czy Kaczyński jest gorącym patriotą pragnącym dobra Polski, czy przewodniczy koncesjonowanej opozycji cementującej układ okrągłostołowy, ciągle nie widać końca.

    Marsz, który został ogłoszony sukcesem, odbył się pod hasłem „Obrony demokracji i wolności mediów”, choć choć trafniejsze byłoby hasło protestu przeciwko brakowi demokracji w Polsce. Nie można postulować obrony czegoś, czego nie ma, bo w Polsce istnieje li tylko demokracja fasadowa, czyli system zbliżony do faszyzmu (nie mylić z nazizmem czy hitleryzmem), podszywający się pod demokrację. Po ostatnich wyborach zrozumiał to już każdy, choćby tylko od czasu do czasu myślący Polak, co automatycznie wyłącza tzw. polski establiszmęt z Bulem Komorowskim na czele, bo te męty myślą jeszcze rzadziej. O polskojęzycznych, obcych mediach, często okrutnie kaleczących język polski, które są wybitnie głupie i antypolskie w swoim przekazie, wspominać chyba nie trzeba.

    Wysłuchałam więc przemówienia pana prezesa, które miało miejsce na zakończenie marszu, bo dobrze jest posłuchać, co nadzieja polskiego prawicowego patriotyzmu i głowa prawicowej opozycji ma do powiedzenia w dniu upamiętającym rocznicę zdrady Narodu przez rząd PRL z gen. Jaruzelskim na czele, szczególnie w rzeczywistości skrzeczącej tak, jak dzisiejsza. Przemówienie nie wniosło niczego nowego, poza ogłoszeniem zwycięstwa PiSu w oszukańczych wyborach i zakończyło się odśpiewaniem Polskiego Hymnu.

    Właśnie podczas tej uroczystości zauważyłam dziwny gest – najpierw stojącej obok niego osoby, a potem Kaczyńskiego, gest, którego nigdy przedtem nie widziałam w Polsce podczas Hymnu, a który często można zauważyć na Zachodzie, wykonywany przez dygnitarzy, aczkolwiek nie tylko dygnitarzy, podczas różnych oficjalnych uroczystości. Jest to także gest popularny wśród wielu Amerykanów podczas śpiewania hymnu państwowego. Wielu, ale nie wszystkich.

    Gest ten bardzo mnie zaintrygował, bo jak daleko sięgam pamięcią, wszyscy Polacy stoją na baczność lub mają ręce swobodnie opuszczone wzdłuż boków podczas śpiewania hymnu, i nikt nie ma zwyczaju kładzenia prawej ręki na piersi, jak to zrobił Kaczyński i jedna z wielu innych osób stojących z nim na podium. Tak nas uczono w szkole i w domu: podczas hymnu stoimy prosto.

    Na poniższym, amatorskim filmie widać to w 10:11:

    W wersjach oficjalnych, scena śpiewania Hymnu została wycięta i pokazany jest Kaczyński po odśpiewaniu hymnu zdejmujący rękę z klatki piersiowej.

    Tutaj: 9:45 Kaczyński ustawia się do Hymnu, a w 9:48 zdejmuje rękę z klatki piersiowej.

    No cóż, to by było na tyle, jak chodzi o wolność mediów w III RP. Dlaczegóż jednak chciano ten gest ukryć?

    Postanowiłam więc zrobić małe dochodzenie w sprawie tego intrygującego zachowania. Wkrótce się okazało, że zwróciło ono nie tylko moją uwagę.
    Oto fotografia z Gazety Warszawskiej:

    http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/755-kaczynski-na-taczke

    Być może, jest to jakiś dziwna maniera, która przywędrowała do Polski z Zachodu, a której bezmyślnie się poddaje prezes Kaczyński i część jego świty.

    Istnieje jednak druga możliwość. Otóż, po dalszych poszukiwaniach okazało się, że jest to jeden, z nie tak już – jak niegdyś – tajemnych, gestów masońskich.

    Gest ten jest uwidoczniony na poniższej fotografii:

    https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2014/10/06/masonski-gest-franciszka-przed-pierwszym-publicznym-wystapieniem/

    Znak ten nazywa się „fellow craft” [członek/kolega w rzemiośle] i nawiązuje do kary za naruszenie wierności od II stopnia masonerii, a jego znaczenie można określić, jako gwarancję dotrzymania masońskich przysiąg i masońskich obligacji pod groźbą wydarcia serca i rzucenia go drapieżnym zwierzętom i sępom na pożarcie. Jednym słowem, „Ręczę wierność własnym sercem”.

    SIGN OF A FELLOW CRAFT

    The sign of the Fellow Craft alludes to the penalty of the Fellow Craft obligation. The sign is made by cupping the right hand over the left breast, drawing it quickly across the body, then dropping the hand to the side. The penalty that the sign alludes to is „having my left breast torn open, my heart plucked out, and given to the wild beasts of the field and the fowls of the air.”

    Explanation of the Fellow Craft sign: The action of cupping one hand over the left breast and drawing it quickly across the body signifies the heart being ripped out if the candidate should violate his Fellow Craft obligation.

    http://www.ephesians5-11.org/handshakes.htm

    Pragnę przypomnieć, że ktokolwiek jest masonem, czyli po polsku – wolnomularzem, składa nie tylko przysięgę sprzeniewierzającą się Bogu, ale przysięgę, która stawia interes masonerii ponad wszelkie inne interesy, nawt jeśli miałby to być interes o wadze racji stanu.

    Fakt, że gest „fellow craft” jest wykonywany podczas śpiewania hymnów państwowych, nadaje mu szczególnie perfidne znaczenie.

    Jeśli zatem ktoś ma jeszcze wątpliwości, komu jest wierny Kaczyński, czyjego broni interesu i po czyjej stronie się opowiada, to takich wątpliwości dłużej mieć nie powinien. Zaręczam, że najważniejszym dla niego celem nie jest ani dobro Polaków, ani Polska Racja Stanu.
    Dobro Narodu Polskiego i Polskiej Racji Stanu może być co najwyżej wypadkową jego działalności; nigdy jednak nie będą one jego priorytetem.

    Kto temu nie chce wierzyć, niech sądzi, że Kaczyński poddał się obcej polskiej tradycji manierze, bo się zapatrzył na ten mlekiem i miodem płynący, wspaniały Zachód.

    A zapatrzył się, oj zapatrzył… jak sroka w złoty papierek.

    http://www.simopic.com/reports/hobbitremembersmaug.php

  3. KIM są KACZYŃSCY – fakty, mity i wątpliwości

    Do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie został złożony wniosek o zbadania zasadności nadania ich przodkom polskiego obywatelstwa. Wszystko bowiem wskazuje na to, że zostało ono wyłudzone.

    Na wstępie trzeba powiedzieć, ze Kaczyńscy nie są to żadnymi filosemitami, nie są oni też zwykłymi Żydami. To czystej wody i największej próby nacjonaliści żydowscy, probujący w sposób wyjątkowy budować na gruzach RP… Judeopolonię.

    Co wiemy o Kaczyńskich?

    Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z rodziny Naczelnego Prezesa Sądu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego – też urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami armii carskiej.

    Co to oznacza? Jedno! Nie mógł on być Polakiem, bo ci byli na ogół albo prawie zawsze – wyznania katolickiego. W imperium Rosyjskim obowiązywał od polowy XIX wieku carski ukaz, który zakazywał piastowania wysokich urzędów przez Polaków wyznania rzymsko-katolickiego oraz Żydów mojżeszowego wyznania. Identyczna sytuacja dotyczyła innych wysokich posad, np. dyrektora stacji kolejowej. Zatem funkcja oraz imiona zarówno Rajmund jak i Wilchelm wskazują na to, że mogli to być Żydzi wyznania ewangelickiego. Nic dziwnego. Zarówno w Polsce zaborowej jak na wschodzie Europy było całe mnóstwo takich haskalizowanych (Haskala) Żydów. Do Rosji przenosili się w ramach kolonizowania południowych rubieży cesarstwa rosyjskiego tj. tworzenia tzw. „Nowej Rosji”. Pierwotnie Nazwisko Świątkowski, brzmiało Sviatkowski, co można potwierdzić w bazie genealogicznej jewishgen.org. Interesującym źródłem informacji o żydowskich i ewangelickich osadach i ich składzie są żydowskie strony www, pokazujące osadnictwo, budowanych na zasobach archiwów rosyjskich państwowych. Na wschód Europy szli polscy i pruscy (menonici) Żydzi.

    Przodkowie po stronie ojca, np. matka ojca Rajmunda, Aleksandra Kaczyńskiego, Zofia z domu GUTOWSKA, też wykazują żydowskie korzenie.

    Zaskakujące jest też to, ze ojciec Rajmunda Kaczyńskiego ożenił się z Żydówka z Odessy, co miało miejsce około 1922 roku, będąc kolejarzem w okolicach Grajewa, granicznej stacji kolejowej. W tym czasie przez ta cześć granicy przybywało z rejonów Odessy mnóstwo żydów uciekających z Rosji wskutek prześladowań przez bolszewików lub rożnych innych pogromów. Na stronach żydowskich poświęconych koloniom żydowskim na południowej Ukrainie, są umieszczone dokumenty, np. wizy ze zdjęciami mówiące o tym ze uzyskiwano je w drodze przestępstw miedzy innymi w konsulatach polskich w krajach bałtyckich. Aby dostać się z rejonu Rygi czy Tallinna w kierunku na Warszawę niestety trzeba było przejechać jedyną linią kolejową tj. przez Grajewo.

    Czy tam właśnie ojciec Rajmunda Kaczyńskiego wyszukał sobie przyszłą żonę?

    Przemyt Żydów z Rosji organizowały organizacje żydowskie z Wielkiej Brytanii oraz USA. Centralą tej przestępczej działalności była Łódź, a miejscami gdzie przechowywano na początku przemyconych żydów był szkoły religijne.

    Dalsza poszlaka żydowskiego pochodzenia jest fakt, potwierdzany przez samych Kaczyńskich, mówiący o tym, że po przeniesieniu się do Baranowicz na Polesiu, Franciszka Kaczyńska zajmowała się prowadzeniem agencji nieruchomości. Ze stron internetowych związanych z tym miastem i rożnych innych dowodów, np: książki telefonicznej, wynika, że w 100 % pośrednictwa nieruchomościami było zdominowane przez Żydów. Jeden wpis dotyczy Kaczyńskiej – jest w nim przypis – interes żydowski. Jeszcze większe zdziwienie budzi to, że kiedy Żydzi polscy uciekali na wschod Europy, rodzina ojca Kaczyńskich, a konkretnie – jak podają sami Kaczyńscy sam Rajmund, przeprowadził się do Warszawy – czyli pod okupację niemiecką.

    W jednej z publikacji książkowych (Zdrajcy narodu?) dotyczących Volksdeutschów jest mowa o tym, że na Zachód jechali żydzi. Na peronach kolejowych, podczas postojów pociągów Żydzi z Zachodu dziwili się Żydom ze Wschodu, że ci uciekają do niemieckiej strefy wpływów, tj. pod okupację niemiecką. Wtedy nie mógł nikt wiedzieć, o jakich Żydów chodzi. Wyjątkowo dziwnym jest to, ze prócz szczątkowych informacji dotyczących Rajmunda nie do odszukania w publikacjach podawanych przez samych Kaczyńskich są informacje dotyczące dziadka i babki. Co się z nimi stało? Póki co nie wiadomo.

    W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego i jego ojca oficera armii carskiej jest znamiennym to, ze do czasu wejścia w życie Traktatu Ryskiego musiał on mieć rosyjska przynależność państwowa i być obywatele imperium rosyjskiego. Gdyby było inaczej, to nie byłby tak wysoko postawionym oficerem. Kaczyńscy twierdza, ze wśród ich przodków był nawet generał carski. Co to oznaczało dla niego w późniejszym okresie? Otóż, a aby otrzymać stwierdzenie lub uznanie obywatelstwa polskiego w ramach Traktatu Ryskiego, nie można było być wysokim oficerem armii carskiej lub piastować inne wysokie funkcje państwowe.

    Z tajnych dokumentów, różnych rozporządzeń i ogólników z lat 30 wynika, że nie można było nadać obywatelstwa takim osobom. Nadto koniecznym było dokładne badanie życiorysów takich osób, w tym przodków począwszy od 1863 roku, w szczególności zaś, czy przodkowie nie byli beneficjentami skonfiskowanych majątków. Kaczyńscy taki majątek posiadali pod Łomżą.

    W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojne światowej i jego rzekoma akowska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.

    Dziwnym jest też to, że ten „akowiec”, już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra.

    Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu.

    Żona Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydlowskej primo voto, Fyuth,.

    Jadwiga, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w 1926, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie. Kiedyś Pani Jadwiga w jednym piśmie chlapnęła, że braćmi stryjecznymi byli Adam i Jerzy Szydłowski, urodzeni w 1924 roku w Sosnowcu. Dalsza kwerenda, wykazała, że syn jednego z braci stryjecznych, Adam Szydłowski, będący obecnie zastępca USC w Będzinie, jest przewodniczącym Zagłebianskiego Centrum Kultury Żydowskiej. Informacja ta jest dostępna na stronie www tego stowarzyszenia.

    Adam Szydłowski w jednej z rozmów potwierdził, ze jego ojciec i stryj wyglądali z rysów tak, że powinni trafić jako Żydzi z pierwszym transportem do Oświęcimia. Jak widać bliska rodzina braci Kaczyńskich ma żydowskie pochodzenie. Sam Adam Szydłowski junior, twierdzi, że nie wie nic o tym, jakoby był rodzina do prezydenckiej rodziny. Obydwie rodziny dziwnym zbiegiem okoliczności twierdza, że są z Szydłowskich tego samego herbu. Jako naczelnik USC w Będzinie nigdy tez nie zajrzał do ksiąg i nie wie, w jakiej wierze zostali ochrzczeni ojciec i stryj. Jerzy Szydłowski, stryj Jadwigi Kaczyńskiej zginął w KZ Mauthausen. Za życia był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu i załozycielem wielu drużyn harcerskich. Zona Jerzego Szydłowskiego pochodziła z Galicji i nazywała się z domu Mokrasinska. Z tego samego rejonu pochodzą przodkowie Szydłowskich i Jasiewiczów. Taka informacja jest do odszukania w publikacjach pisanych z udziałem Kaczyńskich.

    Z monografii szarych szeregów wydanej w Starachowicach wynika, że skończył on UJK, przy czym z rejestru danych miasta Sosnowica, wynika, iż ukończył on chemie na Politechnice Lwowskiej. Jerzy Szydłowski przynależał do klubu BBWR

    Krótko jeszcze do Aleksandra Jasiewicza. Do 1939 roku mieszkał on przy Al. Jerozolimskich 87. Próba sprawdzenia książki meldunkowej nie przyniosła efektu bowiem akurat dla tego domu się nie zachowała. Obok tak, ale nie dla tego domu.

    Aleksander Jasiewicz miał w 1940 roku dotrzeć do Starachowic i zamieszkać wraz z rodzina na czas wojny. W czasie okupacji zamieszkiwał on wraz z rodzina w urzędniczej dzielnicy, tj Orłowie. Sama Kaczyńska twierdzi jednak w wypowiedzi dla Gazety Starachowickiej, ze na koniec wojny zamieszkiwała ona w leśniczówce przy drodze wylotowej na Wierzbicy. Co wiec się stało, ze z Orłowa Jadwiga przeprowadziła się pod miasto, do leśniczówki?

    Jest jedno pewne wytłumaczenie. Otóż, AJ był inżynierem budownictwa pracującym w zakładach Starachowickich również w czasie okupacji. Zapewne tam dorabiał! W jednej z żydowskich publikacji wydanych w Starachowicach wynika, ze 20 sierpnia 1943 roku hitlerowcy otoczyli ścisłym kordonem zakłady i zabrali około 1000 osób. Wszystkie osoby wywieziono do Bliżyna filii Majdanka i dalej do Oświęcimia.

    Czy był wśród nich ojciec Jadwigi? Jeżeli zatem założyć, iż AJ był wśród internowanych, to zasadnym jest próba tłumaczenia, ze leśniczówka mogła służyć jako miejsce ukrywania się matki i córek.

    Dziwny los AJ wydaje się tez potwierdzać fakt, że nie pojawia się on w żadnych publikacjach powojennych dotyczących losów rodziny Jasiewiczów czy tez seniorów Kaczyńskich. Jest Jadwiga, jest Rajmund, jest Stefania Szydłowska (na zdjęciu z lat 50) ale nie widać nikogo innego. Dlaczego? Czy zginęli w ramach Holokaustu? Czy z tego powodu jest patologiczna niechęć do Niemców?

    Dalsza kwerenda dziejów przodków zarówno Jasiewczow jak i Szydłowskich, doprowadziła do Bukowiny i województwa Braclawskiego. Tam właśnie na stronie internetowej http://www.odessa3.org, lub na stronie http://www.jewishgen.org, można było odszukać przodków tych rodzin. Są to okolice Niemirowa koło Winnicy, Radautza w Rumunii oraz Czerniewic na granicy ukraińsko-bukowińskiej. Można była nawet odszukać informacje dot. ślubu Jas(i)ewicza z Szydłowską. Z tych samach dokumentów widać, że protoplasta rodu Szydłowskich był Leon SZYDŁOWSKI.. Taka osoba jest podawana przez samych Kaczyńskich. Rejony też był wyjątkowo żydowskie. Z innych żydowskich stron internetowych, a mianowicie z bukowińskich ewangelików, wynika wprost, że byli to Żydzi.

    Strony tych ziomkostw prowadzone na amerykańskich serwerach internetowych w sposób ewidentny pokazują, ze mamy do czynienia z jednej strony z kolonizatorami niemieckimi tamtych stron, a z drugiej ci ludzie wyraźnie potwierdzają, ze są Żydami, oraz ze im tęskno za heimatem. Co ciekawe, nikt z tych Żydów nie używa typowego dla Żydów imienia, np. Riwka, Lejser itd. Same niemieckobrzmiace. Ostatnio media niemieckie donoszą, że do RFN przybyla znaczna ilość ukraińskich Niemców wyznania mojżeszowego. jeżeli byli by to jedynie potomkowie dawnych menonitów, to dlaczego dziś deklarują sie jako wyznawczy judaizmu?

    Nie bez znaczenia jest tez to, ze Kaczyński podaje w dla WPROST, ze Neyli Jasiewicz, stryjenka, w okresie miedzy wojennym był lekarzem na dworze króla Rumunii. Czyż to nie potwierdza skąd byli Jasiewiczowie vel Jasiewiczowie? Inna sprawa – Kaczyński twierdzi, ze Jasiewiczowie byli dobrymi znajomymi Józefa Becka, ministra Spraw Zagranicznych. W tym miejscu trzeba zaakcentować, ze Józef Beck był Żydem rumuńskiej prowinencji (zresztą zmarł w Rumuni, rzekomo – jak podają sami Kaczyńscy- na rekach Neyli Jasiewicz) kalwińskiego wyznania.

    Wszystko zatem wskazuje na to, ze rodziny Szydłowskich i Jasiewiczów byli konwertowanymi luteranami pochodzącymi z Ukrainy i Bukowiny. Pewna odpowiedz dała by analiza wykazu członków zboru ewangelickiego lub ewangielicko-reformowanego z Warszawy za lata do 1939.

    Takie dokumenty są w całości znajdują się one w AGAD – Warszawa, jednak archiwum pokazuje spis członków filialu Paproć Duża (miejsce ślubu Piłsudskiego) ale nie chce nic pokazać tego samego z terenu Warszawy. Dlaczego?

    Indagowany ostatnio o potwierdzenie pochodzenia Lech Kaczyński odpisał, iż nie musi on tego podawać. Jednak w ostatnich dniach będąc na Kazimierzu w Krakowie – Lech Kaczyński przyznał wobec obecnych… że historia narodu żydowskiego jest jego historią…

    Teraz pozostaje jedynie udać się do pewnych archiwów zagranicznych i zakupić metryki. Do dokładniejszego zbadania pozostaje tez inny aspekt życia Rajmunda Kaczyńskiego, a mianowicie za okres II wojny światowej. Nie da się wykluczyć ze niedługo światło dzienne ujrzą nowe okoliczności.

    Trzeba tez zadać pytanie – w jakich okolicznościach ewakuował się on z Warszawy w Kierunku na Pruszków i Skierniewice. Z dokumentów poniemieckiego zespołu archiwalnego EinwanderungsZentrale Litzmanstadt wynika, ze w tym samym czasie i w tym samym kierunku ewakuowało się około 10 tyś. Volksdeutschy. Póki co nie da się nic wyjaśnić, AP w Warszawie odmówiła bowiem wglądu do Volkslisty, przy czym wgląd do takich dokumentów wyraziła naczelna dyrekcja w odniesieniu do łódzkiej volkslisty. Na Volksliście są jednak np Sasinowie…

    Prócz tego, ze Kaczyńscy są Żydami ważniejszym jest zbadanie wszystkich aspektów ich zachowania tak są jak ich przodków – to wydaje się bardziej ciekawe. Kaczyńscy maja bowiem tendencji do konfabulacji jeżeli chodzi o życiorysy.

    Najważniejszym powodem prowadzenia tych badań jest fakt wyjątkowej przychylności władz stalinowskiej Polski do rodziny Kaczyńskich. Jeżeli ma się jednak w rodzinie takich stalinowców jak płk. Wilhelm Świątkowski, to trudno było być prześladowanym. Osobne pytanie, to kwestia ministra sprawiedliwości z lat czterdziestych, Henryka Świątkowskiego. Kaczyńscy wspominają, iż maja PPSowskie konotacje. Ten ostatni był ppsowcem.

    W związku z powyższym został złożony do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wniosek o zbadanie w trybie ówcześnie obowiązujących ustaw, czy polskie obywatelstwo nie zostało wyłudzone, a przede wszystkim – w jakim trybie nadano przodkom braciom K. polskie obywatelstwo?

    Zbigniew NOWAK

    Poniżej zainteresowania badawcze jednego z najważniejszych historyków Żydowskiego Instytutu Historycznego:
    dr Paweł Fijałkowski – zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce (X-XVIII w.), historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz obyczajowością starożytnych Greków i Rzymian.
    Najważniejsze publikacje:
    Mennonici na Mazowszu (od połowy XVIII w. do 1945 r.), „Rocznik Mazowiecki”, t. 13, 2001,
    Parafia św. Mikołaja na Kamiennej Grobli w Królewcu jako centrum polskiego luteranizmu w Prusach, „Studia Historica Slavo-Germanica”, t. 22, 1997-1999,
    Rozwój społeczności ewangelickiej i powstanie sieci parafialnej w środkowej Polsce w II połowie XVIII i początkach XIX w., w: Przeszłość dla przyszłości. Z dziejów luteranizmu w Łodzi i regionie łódzkim, pod red. B. Milerskiego i K. Woźniaka, Łódź 1998,

    Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich-Kalksteinów …

    1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
    2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
    3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
    4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
    5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
    6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.
    7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?

    Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
    Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?

    Adam Szydłowski z Centrum Kultury Żydowskiej

    Adam Szydłowski, prezes Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej w Będzinie, bliskim krewnym braci Kaczynskich. Obie rodziny twierdzą, że przez ponad 60 lat nie utrzymywaly z sobą kontaktu… nawet o sobie nie wiedziały.

    Kim jest Adam Szydłowski, prezes Zagłębianskiego Centrum Kultury Żydowskiej?

    Informuje, że przeciwko Wirtualnej Polsce zostaje złożony pozew o spowodowanie zamknięcia tego serwisu. Przyczyną miały być rzkomo antysemicie treści i popełnianie przestępstw. Już po O. Rydzyku widać, jakie to przestepstwo antsemityzmu popełniaja Polacy podający prawdę. Od zamykania tego rodzaju serwisów czy czasopism są sądy czy postanowienie prokuratura, a nie Wirtualna Polska.
    Zostaje też do UOKi K złozony wniosek o uznanie regulaminów Operatorów Hostingu za niezgodne z konstytucja. Pieniaczom, którzy twierdzą, że moje maile są ofertą handlowa odsylam do Dzienników Ustaw i Centrum Doskonalenia Zawodowego. W Polsce obowiazuje polskie prawo, a nie „Tablice Mojzeszowe”, jak twierdzi Stasinski z GW.

    Adama Szydłowskiego poznałem „tropiąc” żydowskie akcenty w życiorysie braci Kaczyńskich. Cala historia z żydostwem Kaczyńskich zaczęła się przypadkowo od publikacji teczki Jarosława Kaczyńskiego, w której oficer zajmujący się Kaczyńskim uznał go za filosemitę. W teczce była też zawarta informacja ukazująca miejsce urodzenia Jadwigi Kaczyńskiej, z domu Jasiewicz, matce Kaczyńskich – z domu Szydłowska. Żeby sprawdzić, ja k to jest z pochodzeniem naszych rządzących udałem się do Starachowic aby przeprowadzić dziennikarskie śledztwo.

    Na początek odwiedziłem ludzi związanych z „Szarymi Szeregami”, bowiem matka braci twierdziła tu i owdzie, że była czynnym członkiem tej organizacji. Dotarcie do tych ludzi nie było to trudne! Spotkałem się z weteranem tamtych czasów… panem Derelatką. Człowiek ten od prawie końca wojny zajmował się dokumentowaniem działalności partyzanckiej oraz innych organizacji walczących w tym Szarych Szeregów. W swoich zbiorach posiadał miedzy innymi monografie dotyczącą tej organizacji. Jadwiga Jasiewicz nie byla znana nikomu przez 60 lat. (Historia wygląda na wymyśloną) Są w niej wymienione nazwiska poległych lub zamordowanych harcerzy, w tym założyciela drużyn Jerzego Szydłowskiego, ale ani śladu po mamusi Kaczyńskich. Z zawartych informacji wynika, iż Jerzy Szydłowski był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu. Został o n zamordowany w 1951 roku w Mauthausen Gusen.

    Jerzy Szydłowski nie stałoby się przedmiotem moich dociekań, gdyby nie fakt, że Jadwiga Kaczyńska pisząc historie swoje działalności w Szarych Szeregów na terenie Starachowic przekazała ponad pół roku Derelatcie informacje, z której wynikło, iż miała ona dwóch stryjecznych braci… Adama i Jerzego Szydłowskiego, rodzonych w Sosnowcu w 1924 r., synów Jerzego Szydłowskiego, owego dyrektora z Sosnowca.

    Taka sytuacja dowodzi, że Jerzy Szydłowski był faktycznie stryjem Jadwigi Kaczynskiej, z domu Jasiewicz z domu Szydłowska.

    Nie było lekko odszukać zarówno Jerzego jak i jego synów, a tym bardziej wnuczków. Dopomógł przypadek. W lokalnym dodatku, bezpłatnej gazecie… METRO, której wydawca jest Gazeta Wyborcza, odnalazł sie syn jednego z braci stryjecznych Jadwigi Jasiewiczównej. Z artykułu… „TORA JEDZIE NA FLORYDE” wynikało, że prezesem Zagłebiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej jest niejaki… Adam Szydłowski.

    Ustalenie kontaktu telefonicznego nie nastręczało problemów, bowiem wszelkie dane, dotyczące jego osoby, widnieją na stronie www tegoż stowarzyszenia. Trzeba było coś wymyślić by uzyskać potwierdzenie, ze jest on synem któregoś z braci stryjecznych Jadwigi Kaczyńskiej. Już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej Adam Szydłowski potwierdził, ze jest synem Jerzego urodzonego w 1924 roku jak brat bliźniak Adama. Zaskoczenie było duże. Bliska rodzina Kaczyńskich, syn brata stryjecznego matki prezydenta jest… żydowskim aktywistą, ba nawet prezesem lokalnej organizacji, w miesicie, które przed II wojna światowa uchodziło za stolice żydostwa.

    Na lokalnych będzińskich stronach Żydzi będzińscy chełpią się tym, iż na 30 radnych miejskich wszyscy byli Żydami. Trzeba było użyć dziennikarskiej prowokacji być dotrzeć do informacji potwierdzającej, czy Adam Szydłowski wie o tym, ze jest rodziną do Jadwigi Kaczyńskiej. Oczywiście trudno było się z góry zapytać, czy wie o tym, ze jest bliską rodzina do prezydenta RP, bo pewne zacząłbyz góry podejrzewać, iż bardziej tu chodzi o prezydenta niż o niego samego i rodzinę Szydłowskich. Zastosowałem dziennikarską prowokacje. Wymyśliłem więc, że moja matka była nieślubnym dzieckiem Jerzego Szydłowskiego i pokojówki, pracującej u rodziny Szydłowskich. Pan Adam nie za bardzo dowierzał, ale postanowił zweryfikować podaną informacje. Zagadnięta Adama Szydłowskiego babcia potwierdziła, iż dziadek faktycznie miał dziecko na boku. W taki właśnie sposób staliśmy się „rodzina”.

    Pan Adam jest w Będzinie urzędnikiem Stanu Cywilnego i nie ma on większego problemu z weryfikacją ksiąg trzeba było wymyślić dane osobowe dla mojej rzekomej babci niczym agenci CBA. Tu sprawa była łatwa, bowiem Żydzi prowadzą w Internecie ogromne banki metrykalne. Gdyby pan Adam chciał sprawdzać pokojówkę, to ta akurat miała prawdziwe dane. Zapytany o swoje żydowskie pochodzenie nie chciał tego potwierdzić wprost, ale swoje żydowskie zainteresowana argumentował tym, że w kulturze żydowskie wychowała go babcia mieszkająca na będzińskiej Syberce. Zapytałem wprost, czy jeżeli moja matka była Żydówka po swojej matce pokojówce, to czy sprawdzili swojego ojca i stryja urodzonych w 1924, tj. w jakim wyznaniu zostali ochrzczeni i zarejestrowani? Jak przystało na osobę zajmująca się dziejami żydostwa w Będzinie, co nóź bywająca w Izraelu, kierownika USC w Będzinie – odpowiedz brzmiała… NIE!

    Nic… dalej brnęliśmy w historie naszych przodków. Pan Adam zaproponował, abym podesłał mu fotkę mojej mamusi bo jak będzie miał zdjęcie, to od razu pozna po rysach, czy jesteśmy rodzina… czy była Żydówka? Usłyszałem tez coś bardzo dziwnego. Otóż, pan prezes Centrum Kultury Żydowskiej w Będzinie, stwierdził, ze tata i stryj mieli taki wygląd, że powinni zostać wywiezieni z pierwszym transportem Żydów do Oświęcimia. Dopiero na końcu zapytałem mojego przyszywanego ciotecznego brata, czy wie, ze jesteśmy rodziną do Kaczyńskich? W odpowiedzi, znawca dziejów żydostwa, aktywista zydowski, badacz genealogiczny dla Żydów, kierownik USC, osoba, która jak twierdził wykonuje badania genealogiczne dla Żydów z całego świata, stwierdził, iż nic mu o tym nie wiadomo. Wiedział jednak to, że są z tych samych Szydłowskich, do których przyznają się Kaczyńscy, tj. tego samego herbu.

    Jerzy Szydłowski, był w od 1935 roku radnym miasta Sosnowca, należał do BBWR.

    Na koniec pytanie – czy Kaczyńscy nigdy nie interesowali się jako Żydzi, co stało się z braćmi stryjecznymi ich matki? Wiedzieli, gdzie są urodzeni, gdzie mieszkali, co robił przed wojną stryj matki, ale nic pozatym. Czy można też uwierzyć Adamowi Szydłowskiemu, że badając losy dziadka nigdy nie natrafili na rodzinę Kaczyńskich? Jest to tym bardziej dziwne, że Jadwiga Kaczyńska na zapytanie jakiegoś kombatanta ze Starachowic potrafila jednak podać dokładne dane osobowe Adama i Jerzego Szydłowskiego oraz jego żony. To wiedziała, ale z jakiegoś powodu nie potrafila lub nie chciała nawiązać kontaktu z stryjecznymi bracmi. Co jest powodem, że nie chcą się do siebie przyznać. Czy tym powodem jest aktywność Adama Szydłowskiego jak oczywistego Żyda.

    Zbigniew NOWAK
    Źródło: raportnowaka.pl

    Uwaga red. polonica.net:
    Zastanawia nas, jeszcze jeden przypadek: czy Kalkstein, ten który wraz z Fornalską i innymi żydami wydali w ręce gestapo gen. „Grota” Roweckiego dowódcę Armii Krajowej i Państwa Podziemnego, …to tatuś, a może kuzyn bliźniaków?, …bo jeżeli tak, to by wyjaśniało wszystkie wątpliwości.

    marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy

  4. Z jakim “antysemityzmem” i dlaczego wojuje Jarosław Kaczyński razem z PiSem i “kwiatem” “prawicowych” publicystów?

    LUTY 17, 2013 3 KOMENTARZY

    Lech Kaczyński – hanukowa posługa
    Jak wielu osobom powinno być do tej pory wiadomo układ pookrągłostołowy zmierzał do wytworzenia dość specyficznego systemu rządzenia społeczeństwem. Władze miał sprawować wciąż ten sam garnitur ludzi, rozłożony na kilka partii, które mimo medialnej walki będą realizowały wspólny plan. Aby Polacy nie mogli się wyrwać spod władzy układu zdecydowano się stosować socjotechniki angażujące Polaków w fikcyjny konflikt między jedną “frakcją” władców Polski a drugą. Konflikt rozgrywa się wyłącznie w obszarze emocji, ponieważ przy ich użyciu najłatwiej poddanymi manipulować. Nikt nie pyta o programy, różnice istotne dla życia Polaków. Walka toczy się wokół tematów zastępczych i różnych teorii spiskowych. Wrogowie to oczywiście “pachołki Moskwy” i inne “zaprzańce” (mimo rzeczywistej czołobitności wszystkich frakcji wobec Waszyngtonu, Tel-Avivu i Berlina,dowód czytelnik znajdzie tu). Sytuacja nie ma prawa wyrwać się spod kontroli, przynajmniej byłoby to wielce niepożądane:
    Jarosław Kaczyński o naprawie Rzeczypospolitej
    „W 2002 roku radykałowie otrzymali w wyborach przeszło 30 procent.
    W tej chwili ich notowania są nieco mniejsze.
    Ale jeżeli w Polsce dojdzie do sytuacji, w której połączą swoje siły, nie w jakiejś rewolucji, nie w wystąpieniach ulicznych, w wielkich strajkach, tylko przy urnie wyborczej, całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi, dwie wielkie grupy społeczeństwa, to będziemy mieli rządy Samoobrony, być może LPR-u (to też formacja radykalna) i rozwścieczonych swoim losem postkomunistów.”
    ________________
    Źródło: Wykład wygłoszony przez Jarosława Kaczyńskiego w Fundacji im. Stefana Batorego w dniu
    14.02.2005, polecam cały tekst Józefa Bizonia (link)

    Oczywiście w kwestii “postkomunistów” idących ramię w ramię z wykluczonymi Polakami Jarosław Kaczyński się pomylił – ci są obecnie “socjaldemokratami” / “lewicą laicką” / “socjalistami liberalnymi”, zajmującymi się nie – sprawami cierpiących pod obecnymi rządami Polaków, katastrofą demograficzną, bezrobociem i nędzą, tylko – obroną praw mniejszości i dewiantów.
    Czasy się zmieniają, dorasta nowe pokolenie wykluczonych. To pokolenie jest poważnym zagrożeniem, którego gniew musi być jakoś skanalizowany. Prezes Kaczyński i jego zaplecze już dawno zadbali o nasycenie Internetu stronami dla “niepoprawnych” i “zbuntowanych”, gdzie polskim otumanionym bydełkiem wyborczym sprawnie kręciżydoprawica do spółki z gangami zadaniowanych pseudopatriotów z hasbary (patrz też“Antypolskie i antynarodowe “mądrości” dyżurnych pseudopatriotów”). Te zespoły socjotechników pracowicie formują świadomość Polaków tak, by zbuntowani wykluczeni nie mieli innego obrazu świata, niż … PiS-owski. Polski bunt ma więc stać się kolejną odsłoną tego samego – bo nie zawiera nowych idei i nie buduje polskiej świadomości wokół czegoś innego niż narzucony Polakom obraz świata. Z małym wyjątkiem. Pewien aspekt kontrolowanego odrodzenia “ruchu narodowego” jako klona PiS-u wymknął się spod kontroli, lecz sprawy mają być szybko skorygowane:
    J. Kaczyński: Co ważne, nie możemy dopuścić, by jakieś niemądre idee na tym wygrały, by niezadowolenie przejęli ludzie, którzy próbują odświeżać niemądre i szkodliwe dla Polski hasła.
    – Chodzi o endecję?
    J. Kaczyński.: Nie tyle o endecję, co o antysemityzm. Takie próby w przestrzeni publicznej widać. To bardzo niemądre i szkodliwe dla Polski. Jeśli czegoś nam życzą nasi wrogowie, to właśnie antysemityzmu.
    ________________
    Źródło: W Sieci – “Tygodnik Opinii”, nr 5 (9) , 4 luty 2013

    Którym “nam“, kim są “wrogowie” tych “nas” J. Kaczyńskiego? Oto istota problemu.
    PiS słusznie postrzega ruchy narodawe, które bezmózgo wznoszą PiSowskie i neo-Solidarnościowe hasła, jako konkurencję dla swojej supremacji w składziku zpseudopatriotycznymi bzdurami. Tyle, że to nie o te powstańczo-”wyklęte” i solidarno-antykomunistyczne hasła prezesowi PiS chodzi (więcej o upośledzeniach ideologicznych polskich środowisk pozujących na narodowe: Polska, Smoleńsk, Rosja – Winnickiemu i Zawiszy odpowiedź pisana na kolanie).
    Prezes PiS lęka się, że w środowiskach niegroźnych z racji politycznej głupoty i nienośności społecznej haseł (antykomuna, antyruskość, kresowy rewizjonizm) mogą się pojawić, na gruncie lektury dorobku Dmowskiego hasła autentycznie dla polskojęzycznych elit politycznych groźne. Groźne, bo delegitymizujące władzę aktualnych uzurpatorów – i to nieodwołalnie i bezpowrotnie, w oparciu o kryterium etniczne. Mowa oczywiście o znienawidzonym “antysemityzmie”, którym jest dla polskojęzycznych elit okrągłostołowych żądanie, by w Polsce naród polski był reprezentowany we władzach swojego państwa stosownie do struktury etnicznej III RP. Czyli – by od władzy została odsunięta zakamuflowana niepolska mniejszość, wyniszczająca państwo i wysługująca się obcym reżimom (bynajmniej nie moskiewskiemu, jak to jest ogłaszane: Prezydent Lech Kaczyński zdradził Żydom w Izraelu, że Wojsko Polskie przebywa w Iraku i Libanie ze względu na interesy żydów z Izraela i wszystko jedno, kto w Polsce wygra wybory, bo i tak Wojsko Polskie będzie nadal stało na straży syjonistycznych interesów).
    Ogólnie na ruch narodowy została nasłana ekipa zadaniowana na “ukręcenie łba” “antysemityzmowi” – farbowane lisy z UPR wmawiające młodym ludziom aspirującym do stania się polskimi narodowcami, że istotą dążeń obozu narodowego jest … restytucja multietnicznej i multikulturalnej I Rzeczypospolitej (co jest absurdem zważywszy, że na terenie III RP 96,5% mieszkańców to etniczni Polacy – chyba, że chodzi o zmianę tej proporcji, ale czy taki cel stawia sobie partia polskich narodowców, czy raczej – niepolskich?), Rafał Ziemkiewicz wypisujący bzdury o apolitycznej naturze polskiego “antysemityzmu” w okresie międzywojennym (kiedy w istocie Dmowski pisał zupełnie co innego):
    redaktor Ziemkiewicz od dawna lansuje tezę, że niechęć Dmowskiego do Żydów miała tyko podłoże ekonomiczne (blokowanie rozwoju klasy średniej, finansjera itd.). Otóż negatywne zdanie Dmowskiego o Żydach w związku ze sprawami Polski, ugruntowało się w czasach gdy walczył On o niepodległą Polskę na arenie międzynarodowej. Opisał to szczegółowo w monumentalnym dziele ,,Polityka polska i odbudowanie państwa”. Można tam znaleźć rozdział ,,Żydzi wobec wojny” z którego pozwolę sobie zacytować ostatnie zdanie: ,,Walka z przeszkodami stawianymi sprawie polskiej przez Żydów, stałą się odtąd, jak to w następstwie zobaczymy, najtrudniejszym zadaniem polityki polskiej”.
    _________________
    Źródło: mediologia.pl.nowyekran.pl

    Ziemkiewicz jest autorem hasła “antysemici won z prawicy”. To hasło nie wzięło się znikąd. Bez pozbycia się ze środowisk narodowych osób świadomych roli Żydów we władzach PRL i III RP nie da się utrzymać obecnych elit władzy u żłoba, nie da się przykręcić ruchowi narodowemu tej obcej głowy, którą tu przywiózł Stalin na sowieckich czołgach.
    PiS się skończył, młodzi narodowcy wciąż są zwodzeni przez zadaniowaną agenturę, która ma nadzieję przerobić rodzący się ruch narodowy na judeoprawicowy PiS-bis. Czy dla narodu polskiego jest jeszcze jakaś nadzieja? W niszczenie środowisk narodowych i propagowanie “farbowanych lisów” zaangażowane są olbrzymie środki. Walka trwa, a w środowiskach pseudowładzy postmagdalenkowej narasta strach.
    Oto co ja mam do powiedzenia w kwestii “antysemityzmu” (zaznaczam, mam w pogardzie definicje lansowane obecnie, które mówią, jakoby “antysemickim” złem było kolektywne, a nie indywidualne postrzeganie Żydów [por. definicja Dietz’a Bering’a tu: en.wikipedia.org ] – tak jak naród jest pojęciem kolektywnym, tak i konflikty interesów między narodami muszą skutkować kolektywnym postrzeganiem się stron – i “zbiorową odpowiedzialnością”, która tak się niektórym “konserwatystom etycznym” nie podoba – cóż, jeśli trzymająca się razem mniejszość szkodzi (działając w ścisłej wewnątrzetnicznej kooperacji) narodowi, który ją gości, niech nie rości sobie pretensji do indywidualnego rozstrzygania o winie każdego przedstawiciela tej mniejszości, bo to jest kpina ze zdrowego rozsądku, taka sama, jak przy indywidualnym rozstrzyganiu o winie każdego SS-mana, bo nie wolno potępiać SS (“Soldaten wie andere”)):
    p.e.1984 napisał: Antysemityzm to nienawiść do Żydów pozbawiona uzasadnienia. Antysemici być może gdzieś są, ale to margines – i absurd.
    Większość osób nie darzących Żydów sympatią MA PO TEMU BARDZO DOBRE POWODY. Żydzi są programowo i systemowo zaangażowani w działalność niszczącą narody ( multikulturalizm / “multikulti” , jak nie wolno pojmować zagrożenia multikulturalizmem / “multikulti” ) i zwalczającą ich samoświadomość ( kluczowym obok ojkofilii elementem samoświadomości narodu jest ksenofobia ). W tej sytuacji niechęć do agresora niszczącego państwa (poprzez sterowaną imigrację elementów obcych etnicznie i kulturowo) i negującego wartość poczucia wspólnoty u wielu narodów świata jest czymś całkowicie naturalnym. Kiedy niszczą nasz dom – państwo narodowe i nasz naród mamy obowiązek się bronić. Tą obronę świadomości narodowej i państwa narodowego Żydzi nazywają “szowinizmem” i “antysemityzmem”.
    Narodowcy nie mają się kierować strachem przed kastetem oskarżeń o “antysemityzm”, które są pustą figurą retoryczną, tylko egoizmem narodowym – wąsko pojętym interesem narodu polskiego. Polska nie jest przytułkiem ani noclegownią, do której zastraszając jej mieszkańców dokwaterowuje się lumpów – tylko domem dla Polaków żyjących dziś – i przyszłych pokoleń. Polakom nie wolno dopuścić do tego, by polskie miasta zaczęły przypominać przedmieścia Paryża czy dzielnice niemieckich miast. Ta ziemia ma na wieki należeć do etnicznych Polaków. Przykład Kosowa pokazuje, czym się kończy źle pojęta gościnność.
    Dość ulegania pedagogice wstydu, dość ulegania antypolskiej propagandzie i antypolskiej socjotechnice!
    _________________
    Źródło: mediologia.pl.nowyekran.pl

    Znaczy to tyle, że nie uważam za antysemitę nikogo, kto odczuwa do Żydów jako nacjiuzasadnioną niechęć w związku z czynami przedstawicieli tej nacji w bliższej lub dalszej przeszłości – o ile jest ona stosowną do tych czynów. Mowa o czynach skierowanych przeciw Polakom ( “Żydzi a powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar” ,Zbrodnie żydowskich “partyzantów” na Polakach ) bądź innym nacjom ( Wodny apartheid – odcinanie Palestyńczyków od wody jako metoda kontroli populacji ludności nieżydowskiej Izraela ).
    Osoby o polskim pochodzeniu etnicznym, nie ufające Żydom jako nacji uważam nie za “antysemitów”, lecz za wzorcowych Polaków, u których główny składnik tożsamości narodowej ( “Ksenofobia jako objaw samoświadomości narodu” ) występuje z niezbędnym natężeniem. Tożsamość narodowa to zarówno ojkofilia, jak i ksenofobia.
    O co więc chodzi z “antysemityzmem”? Chodzi o to, żeby z ruchu narodowego nie tylko zniknął temat Żydów, ale też ci, którzy są “kwestii żydowskiej” świadomi. Chodzi o banicję nielicznych osób, które nie są ślepe – i uczynienie z reszty ruchu motłochu kręconego przez żydowskie kierownictwo w dowolną stronę wedle potrzeb. Ruch narodowy ma być w zamierzeniu rezerwowym PiSem dla “zbuntowanej młodzieży”. A dla trzeźwego obserwatora różnic między środowiskiem budującym Ruch “Narodowy” a PiSem coraz mniej. Jeśli czyjś organizm toczy rak, a politpoprawny minister zdrowia zakazuje onkologom wstępu do szpitali, zaś całej służbie zdrowia – używania słowa “nowotwór”, to szanse chorego na wyleczenie z choroby drastycznie spadają. Możemy sobie kpić ze straszaka “antysemityzmu”, ale z haseł Ziemkiewicza czy Kaczyńskiego już się śmiać nie wolno, bo to kastracja ostatniej nadziei tępego narodu tubylczego.
    Fragment dyskusji z prawica.net:

    Wrzodak Z. 23.12.2014 11:51:45

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s