Doniecka Republika Ludowa: Apel do Polaków

Zbrodnie banderowców w doniecku

„W PEŁNI ROZUMIEMY TO, CO W TYCH DNIACH PRZEŻYWA NARÓD POLSKI I SKŁADAMY MU KONDOLENCJE.”

*****

Prezentujemy tłumaczenie apelu do narodu polskiego wystosowanego przez Michaiła Mnuchina, wiceministra spraw zagranicznych Donieckiej Republiki Ludowej.

_____________

Dziś, 28 lutego, wspominamy jedną z największych tragedii XX wieku – rzeź wołyńską. Banderowcy-faszyści wymordowali tysiące Polaków ze względu na swój etniczny i kulturowy nacjonalizm, objawiając jego nieludzki charakter i podstawową ideę którą jest wyniszczenie wszystkiego, co inne, wszystkiego co odmienne.

W ciągu ostatniego roku ludność Donbasu w pełni odczuła, czym jest ludobójstwo, co znaczą ból i cierpienie. W pełni rozumiemy to, co w tych dniach przeżywa naród polski i składamy mu kondolencje. Widzimy dziś, że niestety nauki jakie niesie historia są zapominane i niezauważane.

Znów spadkobiercy Bandery niszczą wszystko wokół, zagrażając wszystkim narodom żyjącym na Ukrainie i w jej sąsiedztwie. Wzywamy całe społeczeństwo polskie, cały polski naród. Zjednoczcie się odrzucając uprzedzenia polityczne. Zrozumcie, że jeśli zło nie zostanie dziś powstrzymane, nie raz powtórzą się tragedie podobne do tej z Wołynia. Wierzymy, że każdego dnia rozumiecie to coraz lepiej i jesteście w stanie wpłynąć na swoje władze, by zajęły właściwe i sprawiedliwe stanowisko wobec kierującego się nienawiścią do ludzi reżimu w Kijowie.

(za novorosinform.org)

http://xportal.pl/?p=19599

_____________________

Tylko powyżej 18 lat:

https://www.facebook.com/video.php?v=754199491361130&pnref=story

Advertisements

6 uwag do wpisu “Doniecka Republika Ludowa: Apel do Polaków

  1. UKRAIŃCY W POLSKIEJ POLICJI

    UKRAIŃCY zamieszkali w Polsce są NAJLICZNIEJSZĄ grupą z pośród studentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, jedynej uczelni w kraju, która kształci kadry oficerskie policji. [SZCZEGÓLNIE POCHODZENIA ŻYDOWSKIEGO – admin].

    W okolicach Szczytna, Elbląga, Giżycka, Olsztyna mieszka bardzo liczna mniejszość ukraińska, przesiedlona tam 1947 roku, z tradycjami banderowsko[syjonistycznymi] UPA, która biologicznie nienawidzi Polaków i mści się na Polakach. Oczywiście w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie w kadrze dydaktycznej i administracji szkoły też jest wielu Ukraińców.

    Stało się to już tradycją, że to właśnie Ukraińcy są adeptami Szkoły Policji w Szczytnie ale także Szkół Policji w Słupsku i Katowicach. W okolicach Słupska na Pomorzu też jest bardzo liczna mniejszość ukraińska, która chętnie wstępuje do lokalnej szkoły policji, bo szczególnie upodobali sobie zawód policjanta w Polsce. Być może do podejmowania tego zawodu nakłania ich bardzo aktywny i agresywnie działąjący Związek Ukraińców w Polsce.

    Ci ukraińscy studenci z polskim obywatelstwem w szkołach policji w Polsce nawet posługują się w prywatnych rozmowach między sobą językiem ukraińskim.

    Faktycznie w obecnej „polskiej” POlicji rządzą Ukraińcy po czystce zrobionej w resorcie policji w 2012 roku przez gang PO Tuska.

    Dzięki temu generalnie Ukraincy są bardzo wpływowi w III RP/PRLbis. To ci teoretycznie „polscy POlicjanci” ale faktycznie Ukraińcy tak bardzo nienawidzą polskiej biało-czerwonej flagi i zwalczają zajadle świętowanie przez Polaków Święta Odzyskania Niepodległości Polski 11 listopada.

    Prawdopodobnie to dlatego ci niby „polscy policjanci”, a faktycznie Ukraińcy ubrani w kominiarki tak ochoczo pałują, kopią a nawet strzelają do Polaków na Marszach Niepodległości w Warszawie i innych miastach III RP, lub oczerniają zarzutami o „faszyzm” Młodzież Wszechpolską, czy ONR.

    Nie może być dla nikogo zaskoczeniem, że właśnie w regionie województwa Olsztyńskiego, Podlasia i Rzeszowszczyzny, gdzie reprezentacja Ukraińców w lokalnych władzach jest bardzo duża, tam szczególnie są prześladowani członkowie polskiego ruchu narodowego – poddawani rewizjom na ulicach oraz systematycznie nachodzeni przez funkcjonariuszy CBŚP we własnych domostwach z nakazami przeszukania przez lokalną policję. O tych sprawach publicznie informował wielokrotnie Przemysław Holocher, działacz Ruchu Narodowego: http://www.prawy.pl/z-kraju/7407-cbs-neka-uczestnikow-marszu-1-niepodleglosci

    Mniejszość ukraińska i żydowska zamieszkała w III RP zakotwiczona w urzędach polskiej administracji publicznej, a w tym też w „polskiej policji”, dopuszcza się otwartego, systematycznego atakowania polskości na Podkarpaciu. 11 listopada 2014 r policja zatrzymała autobus z polskimi patriotami jadącymi na Marsz Niepodległości do Warszawy i odebrała im sztandary ze Szczerbcem, jednym z najbardziej patriotycznych symboli Polski.
    Flagi należały do Nowosądeckiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej i zostały bezpodstawnie ZAREKWIROWANE: http://www.prawy.pl/z-kraju/7514-policja-rekwiruje-sztandary-z-szczerbcem-video

    W swych antypolskich działaniach policja na Podkarpaciu powołuje się na artykuł 256 kodeksu karnego mówiący o zakazie promowania „faszyzmu” i innych ustrojów totalitarnych. Szczerbiec był mieczem koronacyjnym królów Polski. Po raz pierwszy został wykorzystany w koronacji Władysława Łokietka. Jego obecność podczas koronacji Kazimierza Jagiellończyka opisywał Jan Długosz. Szczerbiec jest jednym z najcenniejszych zabytków narodu polskiego, jakie znajdują się na Wawelu i jak widać to tej „polskiej policji” bardzo przeszkadza.

    Nie wolno zapominać o tym, że w 1933 roku dyktator Józef Piłsudski pod naciskiem żydomasonerii rozkazał zdelegalizować organizację Obozu Wielkiej Polski, której członkowie w klapach marynarek nosili „mieczyki Chrobrego”. Ten symbol polskości został też zakazany przez rządzącą żydomasonerie oraz zjednoczone mniejszości narodowe w rządzie sanacyjnym i zaczęto karać w trybie karno-administracyjnym członków obozu narodowego za jego noszenie.

    Obecnie kult Piłsudskiego jest promowany przez rządzące po dyktatorsku mniejszości narodowe w III RP – jak widać wzorują się one na metodach zwalczania polskości stosowanej przez dziwkarza i masona Piłsudskiego.

    Obecnie nadinspektorzy policji w Warszawie i wojewódzcy prawie w całej III RP to UKRAIŃCY!

    Tusk dokonał w 2012 roku czystki etnicznych Polaków w „polskiej POlicji”, uważając ich za nielojalnych wobec żydo-masońskiej władzy w III RP. Dlatego nie należy się dziwić, że obecna policja jest lojalna wobec żydomasonerii oraz aktywistów antypolskich mniejszości narodowych zamieszkałych w III RP. To właśnie dlatego przy byle okazji ta „polska policja” pałuje Polaków, zwłaszcza tych co otwarcie identyfikują się z polskością, która jest oficjalnie zwalczana przez Komorowskiego, Kopacz, banderowca Kaczyńskiego i innych gangsterów politycznych udających „polski żond”, lojalnych jedynie wobec żydowskiej mafii, zagranicznych banksterów, zagranicznych służb specjalnych udających NATO, lub zagranicznych lóż masońskich – globalistów faktycznie zaocznie rządzących w III RP – zdecydowanie gorszej niż PRL dla przeciętnych polskich obywateli.

    Cała masa bardzo wysokiego szczebla policjantów, inspektorów, nadinspektorów i generałów policji w III RP/PRL bis jest w dużej części pochodzenia ukraińskiego, a łączy ich banderowska ideologia oraz spuścizna w kontaktach prywatnych. Nienawidzą Polaków – o co właśnie chodziło Tuskowi, Komorowi, Kopacz, Kaczyńskiemu i temu całemu antypolskiemu gangowi PO-PiS-PSL-SLD/PZPR. Cała obecna nie-polska władza „warszawki” prowadzi politykę depopulacji Polaków w III RP na zamówieni żydomasonerii w każdy możliwy sposób, ale to jest oddzielny temat.

    „POlicjanci” którzy brutalnie skopali Polaka, przechodnia na ulicy w Warszawie 11.XI. 2011 r. w czasie Marszu Niepodległości byli też Ukraińcami z polskim obywatelstwem.
    Prawdopodobnie poseł do Sejmu Przemysław Wipler z „Nowej Prawicy” (JKM) też został skatowany przez tych ukraińsko-polskich „POlicjantów” właśnie dlatego, że demonstruje swoją polskość. Koniecznie trzeba sprawdzić pochodzenie tych „POlicjantów”, którzy zmasakrowali Wiplera.

    Mandat czy sąd? Część druga historii. Przerażająca…

    http://www.weszlo.com/2014/11/12/mandat-czy-sad-czesc-druga-przerazajaca/

    Dopisywanie zeznań, dołek, wreszcie pełna nagłych zwrotów akcji bajka policjantów przedstawiona przed Sądem – tak wyglądało spotkanie Radomiaka z Polonią Warszawa dla dziewięciu kibiców zespołu gości. Tuż po meczu furorę w Internecie zrobił filmik, na którym policjanci wlepiają mandaty za przeklinanie całej grupie wyjazdowej. Pytanie „sąd czy mandat”, które otrzymywał każdy opuszczający trybuny z miejsca wylądowało na głównej YouTube’a. Okazuje się jednak, że wyzyskani przez policję kibice byli tak naprawdę w gronie szczęśliwców. Otrzymaliśmy od jednego z bardziej pechowych wyjazdowiczów wstrząsający list opisujący to, co spotkało dziewięciu fanów Polonii, którzy nie weszli na stadion…
    =======================
    Z komentarzy:
    Przyjrzyjcie się Warmii. Tej części bliższej granicy. Tam wysiedlano w akcji „Wisła” banderowców z pozmienianymi nazwiskami i żydów ukraińskich, którzy na Ukrainie srali po nogach ze strachu za swoje zbrodnie na Ukraińcach. Są tam Ukraińcy w policji, strażach pożarnych są burmistrzami, zastępcami burmistrzów, dyrektorami szkół polskich, są w służbie zdrowia lekarzami. Przyjrzyjcie się miasteczkom na Warmii takim jak; Górowo, Bartoszyce, Ostre Bardo, Kętrzyn, Korsze, Sępopol, Węgorzewo, Gołdap itd.. Zajmują tam prawie wszystkie decyzyjne stanowiska. Weźmy politykiera Sycza, syna bandyty banderowskiego, Nycza z Bartoszyc i innych jemu podobnych. A gdzie Polacy? Mniejszości narodowe powinny PROPORCJONALNIE zajmować stanowiska w urzędach powiatów i gmin, i to nie główne. A nie przeważać i przewodzić nad Polakami.

    Oczywiście nie wszyscy Ukraińcy są draniami, są wśród nich też bardzo przyzwoici i dobrzy ludzie, ale swój zawsze będzie ciągnąć do swojego, a nie obcego-Polaka.

    A gdzie Polacy? Gdzie polska świadomość? Starzy ludzie-Polacy opowiadają, że po wojnie siedzieli cicho jak myszki pod miotłą, a teraz mają Polaczków w d….e. Rządzą nimi tam i panoszą się na wszystkich frontach. Ot co daje dalekosiężna polityka żydowska.
    =======================

    Z komentarzy
    Pragnę opisać jaki los spotkał wszystkich zatrzymanych przez Policję podczas i po Marszu Niepodległości. Otóż przesiedzieli oni na dołku 48 godzin. W tym czasie tylko raz dostali jeść, ale niestety nie pozwalano im spożywać posiłku, ponieważ po tym jak któryś z więźniów wziął kęs kanapki otrzymywał cios pałką. Również raz pozwolono im się umyć. Kiedy tylko więzień zanurzył ręce w umywalce i chciał opłukać sobie twarz, policjant popychał jego głowę w kierunku umywalki napełnionej głową, skutecznie tym samym zniechęcając osadzonego przed dalszym próbowaniem utrzymania higieny. Przez cały dzień i całą noc czuwali nad osadzonymi funkcjonariusze. Nie pozwalali nikomu zasnąć (zresztą nie było gdzie, więźniowie przysypiali na krzesłach). Każdemu przyłapanemu na spaniu przywalano pałką i krzyczano, że skoro miał siłę robić burdy, to teraz nie ma spania. Policjanci co chwila wyprowadzali z celi kolejnych więźniów, przesłuchiwali ich i poddawali torturom w formie bicia. Jeden z więźniów uderzony pałką zasadził głową o krzesło i stracił przytomność na dwie godziny. Wszystko to pomyślane tak, by złamać osadzonych. Wielu normalnych ludzi po takim potraktowaniu jest gotowych przyznać się do winy, byleby tylko opuścić areszt. Po dwóch dniach odbywały się sprawy w sądzie. Jeden z osadzonych został zaprowadzony przed oblicze sądu w zakrwawionej bluzie i spodniach. Sędzina uznała to za obrazę sądu i nakazała funkcjonariuszom ubrać oskarżonego. W jego przypadku sprawa została odroczona, gdyż na czas załatwiono mu pomoc prawną (adwokata). Tenże oskarżony nie miał na sobie plam z farby, którą opryskiwano agresywnych bandytów, a zakrwawienie wynikało z faktu, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i policjant kopnął go w twarz, przez co złamał mu nos. Podczas zatrzymania złamano mu również żebro. Po rozprawie został bez dokumentów i pieniędzy wypuszczony na wolność. Kompletnie zdezorientowany i nie wiedząc gdzie się znajduje (pochodzi z małopolski) nagle stanął pod drzwiami sądu i nie miał pojęcia, co dalej zrobić. Dodam, że po takim maratonie człowiek znajduje się w stanie otępienia i zobojętnienia (tortury, głód, proces). Tylko dzięki zorganizowanej pomocy przez przyjaciół i organizatorów Marszu otrzymał pomoc i udało mu się wrócić do domu. Skończyło się nie tylko na poturbowaniu – chłopak ma również kłopoty w pracy, gdyż nie pojawił się tam siłą rzeczy przez dwa dni robocze. W nocy rzucał się niespokojnie, budził się, nie potrafił spokojnie zasnąć, jest w szoku. Dodam, że osadzeni mieli wrażenie, iż policjanci znajdują się w jakimś amoku. Tak wysoki poziom energii i agresji utrzymywany przez cały dyżur (choćby 8 godzin) jest niemożliwy do osiągnięcia przez normalnego człowieka. Każdy kto był skrajnie zdenerwowany i wkurzony wie, jak to wyniszcza organizm. Jak można taki stan utrzymywać przez długi czas bez oznak skrajnego wycieńczenia?

    Oczywiście po takim przeżyciu młody patriota obiecał swojej rodzinie (mamie, 6-stce rodzeństwa i dziewczynie), że nigdy więcej na tego typu imprezie się nie pojawi. Okazało się, że zamanifestowanie publicznie swojego patriotyzmu jest w Polsce obarczone bardzo wysokim ryzykiem, człowiek musi wykazać wręcz heroiczną odwagę.

    Relację tę otrzymałem z pierwszej ręki (osadzony) i nie mam powodu, by nie wierzyć w przestawione informacje.

    Za: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/ukraincy-w-polskiej-policji/

  2. komentarz przeklejony:

    markglogg
    6 Marzec 2015 o 9:41

    APA mendzi o tych „szmulach i szwabach”, a tu NAJAZD UKRAIŃCÓW na Polskę się kroi:

    Proszę czytać:

    pytanie jakim językiem będzie rozmawiać Ukraina z Polską, gdy dzięki dostawom broni z Zachodu spacyfikuje Donbas oraz okrzepnie politycznie i gospodarczo? Najprawdopodobniej takim, jaki na facebooku zaprezentował pewien ukraiński student kształcony na koszt polskiego podatnika w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Student ten, podpisujący się jako Iwan Kaniszczuk (Ivan Kanishchuk), prowadził na facebooku dyskusję z polskimi kolegami i w jej trakcie zaproponował program rozbioru Polski i eksterminacji jej ludności. Pozwolę sobie zacytować kilka jego wypowiedzi (pisownia oryginalna):

    „Bandera jest bohaterem, bo zabijał takich jak ty. (…) tak zwaną „Polskę” trzeba rozdzielić między Rosją, Niemcami, Ukrainą, bo to nie wasza ziemia. A potem uczynić rzeź polską, żeby agresor był zniszczony (…). Już pisałem na facebooku, że popieram rzeź wołyńską i uważam, że zginęło tam za mało okupantów. Taki kraj jak Polska nie ma prawa na istnienie za setki lat okupacji nie tylko ziem ukraińskich. Nie trzeba mi postów wysyłać, bo oni mnie śmieszą (…). Polski nacjonalizm zdechł 2 grudnia 1991 roku, kiedy Polska była pierwszym państwem na świecie i wyznała niepodległość Ukrainy. No a jak coś zdycha, to piszczy w obrazie niedobitków UPA (…). Polska już ciągnie na swoich plecach Ukrainę do Europy, taki macie grzech za swoją okupację, będziecie to robić wiecznie” (cyt. za: kresy.pl, 2.03.2015).

    https://marucha.wordpress.com/2015/03/06/pod-banderowskim-sztandarem/#more-49183

    I niestety ten student z Ukrainy w Rzeszowie ma chyba rację. To już 26 lat temu pisałem — niestety głównie do siebie — że Solidarność to Finis Poloniae, tym razem skuteczny. KAPUT, NA ZAWSZE.. Ukraina w kolejce do tego zabiegu gl

  3. Powitać. Hmm, zauważyłem pewne ruchy mniejszości ukraińskiej w Polsce, ale nie wiedziałem, że sytuacja jest już aż tak poważna… Najgorsze, że ci ludzie to potomkowie ukraińskich wysiedleńców z Akcji Wisła… ci nigdy nie odpuścili i nigdy nie zapomnieli, swoją nienawiść do Polski przekazywali kolejnym pokoleniom

  4. SZOK! Gen. Hermaszewski: Jak przebiegała akcja UPA w Polsce

    Gdy wypadałem z rąk postrzelonej mamy, nie zauważyli mnie. Albo przykryła mnie własnym ciałem, albo wpadłem w zaśnieżone zarośla – opowiada naTemat gen. Mirosław Hermaszewski, który – jako 1,5-roczne dziecko – cudem ocalał z rzezi wołyńskiej.

    Ukraińscy nacjonaliści zabili na miejscu m.in. jego dziadka, ojciec zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran.

    Niedawno minęła kolejna rocznica ataku UPA na Pańską rodzinną miejscowość – Lipniki. Ukraińscy nacjonaliści zabili wtedy 182 osób; Pan, jako półtoraroczne dziecko, cudem ocalał…

    Wszystko dzięki mamie.

    Czy to ona właśnie opowiedziała Panu o tragicznych wydarzeniach, do których doszło z 26 na 27 marca 1943 roku?

    Kiedyś się o tym nie mówiło, nawet w domu. Chyba że szeptem. Nigdy przy kimś. Z czasem, głównie przy okazji świąt, mama wracała myślami do tej tragicznej historii. Mówiła, że mieszkaliśmy wśród Ukraińców, ale w zgodzie. Szczególnie mój dziadek miał wielu ukraińskich przyjaciół, nazywał ich „braćmi”.

    Aż do czasu, gdy do rodzinnej miejscowości zaczęły dochodzić informacje, że w sąsiednich wsiach kogoś zabito czy podpalono. Narastała trwoga. Ojciec był w oddziale samoobrony, nocą pełnił dyżury.

    Mama każdemu dziecku – a miałem sześcioro rodzeństwa – przygotowała już zawczasu tobołek z najpotrzebniejszymi rzeczami na wypadek konieczności ucieczki. Dzieci otrzymały instruktaż, aby w razie ucieczki kierować się do lasu. Dwa tygodnie spaliśmy w gotowości w ubraniach, ale kiedy pojawiła się piękna księżycowa noc, mama powiedziała, że nie powinno się nic złego zdarzyć. Mama nas rozebrała, umyła, przebrała w koszule. Ledwie usnęliśmy i zaczęła się potworna strzelanina.

    Jak przebiegała akcja UPA?

    Napastnicy okrążyli wieś, otworzyli ogień z karabinów maszynowych; używano też zapalających kul. Domy był kryte strzechą lub gontem. Szybko stawały w ogniu. Wtedy banderowcy przystąpili do szturmu i rozpoczęli systematyczną rzeź.

    W pierwszej fali szli uzbrojeni w broń palną, tuż za nimi pospolite ruszenie – z kosami, widłami i siekierami, potem okoliczni mieszkańcy, którzy grabili majątek. Mama pozrywała dzieci z łóżek, posadziła przy piecu i przykryła pierzynami. Wierzono wtedy, że kule nie przelecą przez pierze.

    Nagle wpadł tata z karabinem, kazał mamie uciekać. Sam wyskoczył bronić wsi. Wszyscy zaczęli uciekać, w różnych kierunkach. Mama ze mną na plecach, aż na drodze stanęło trzech banderowców. Nie zareagowała na rozkaz zatrzymania się, kule świstały. Jeden z oprawców dogonił mamę i z bliska strzelił w głowę. Kula przeleciała koło skroni, rozerwała ucho. Mama upadła nieprzytomna. Pojawiło się dużo krwi, banderowcy uwierzyli, że zabili.

    Często zdarzało się, że oprawcy zabijali wszystkich, nawet małe dzieci. Panu się udało.

    Gdy wypadałem z rąk postrzelonej mamy, nie zauważyli mnie. Albo przykryła mnie własnym ciałem, albo wpadłem w zaśnieżone zarośla.

    Co dalej stało się z Pana mamą?

    Kiedy odzyskała przytomność, będąc jeszcze w ogromnym szoku, zerwała się i zaczęła uciekać. W sąsiedniej wiosce zajęły się nią znajome Ukrainki. Przemyły ranę, dały okrycie, kubek mleka. Wtedy spostrzegła, że nie ma przy sobie dziecka. W szoku chciała wracać, ale siłą ją zatrzymano.

    Rozpacz matki była nie do opisania. Rano tata z moim starszym bratem Władysławem poszli szukać poległych. Naliczyli 18 zabitych z całej rodziny – Hermaszewskich i Bielawskich. Szczęśliwie wszyscy z rodzeństwa przeżyli. Zginął dziadek, który ufny w przyjaźń z Ukraińcami nawet nie chciał uciekał, bo nie wierzył, że mu zrobią coś złego. Przypłacił to siedmioma uderzeniami bagnetu w pierś.

    Jak Pana odnaleziono?

    Tata zobaczył leżący na śniegu koc, w który byłem zawinięty. Wyglądałem na nieżywego, byłem blady. Nie wiem skąd u 44-letniego mężczyzny było tyle determinacji. Widział, że byłem zmarznięty, bo leżałem całą noc na mrozie. Następnie pojmał błąkającą się krowę, nadoił mleka, wykąpał mnie w nim w jednej z chałup, natarł szmatami w celu rozgrzania ciała. Przywrócił mi życie. Ale ojca w końcu dopadli.

    Kiedy?

    Banderowcy spalili wszystko, całą wieś. Przenieśliśmy się do miejscowości Berezne nad Słuczą. Zbliżał się okres żniw, tata pojechał z braćmi na pole. Był koniec sierpnia 1943 roku. Gdy wracali wozem został postrzelony w klatkę piersiową. Nieprzytomny spadł na drogę. My wiemy kto to zrobił, nawet znamy nazwisko. To był Ukrainiec, mieszkaniec Lipnik…

    Razem z mamą chodziliśmy do szpitala, gdzie leżał tata. Płakałem, że nie mógł brać mnie na ręce, był przepasany bandażami. Pamiętam te wizyty. Tata zmarł po kilku dniach. Kula naruszyła osierdzie i wyszła łopatką. Dziś byłaby to prosta operacja, wtedy okazała się śmiertelna.

    A antypolskie akcje ciągle trwały…

    Mama została bez środków do życia, całkowicie nam się jednak poświęciła. Wynajęła jakieś pomieszczenie po rzeźni, bez okien. Spaliśmy na betonowej podłodze przykrytej słomą, jak króliki. Mama była praczką, kucharką, sprzątaczką. Robiła wszystko, byśmy mieli co włożyć do ust. Jak trzeba było to oddała za dwa bochenki chleba obrączkę ślubną.

    W tej krytycznej sytuacji pomagała nam pewna Ukrainka, która z litości nade mną ofiarowała jedną z dwóch kóz. To był przecież wtedy majątek! Dzięki temu przeżyłem. W tych tragicznych momentach byli także dobrzy Ukraińcy. Potem, już w 1944 roku, mieszkaliśmy na plebani u księdza Rossowskiego w Bereznem.

    Na ojcowiznę pojechałem dopiero w latach 80. Nie było już kościoła, ale poznałem miejsce, gdzie mieszkałem. Wtedy mieściło się tam muzeum etnograficzne. Tymczasem po Lipnikach nie zostało nic.

    Kiedy się Pan dowiedział o swym ocaleniu?

    O tym się w ogóle nie mówiło. Po raz pierwszy napisano o tej tragedii w rosyjskim periodyku, po moim powrocie z kosmosu. Mama całe zdarzenie przedstawiła dziennikarzom.

    Wspominał Pan o dziadku, który miał wielu ukraińskich przyjaciół. Mieszkali w Pana rodzinnej wsi?

    To była mieszana, polsko-ukraińska wieś, podobnie jak wiele innych miejscowości. Żyliśmy w sąsiedzkiej zgodzie, pomagaliśmy sobie, razem obchodziliśmy święta, polskie i ukraińskie dzieci chodziły do tych samych szkół. Częste były też mieszane małżeństwa.

    Zbrodnia wołyńska pochłonęła ok. 100 tys. polskich ofiar. Dla Pana to jednoznacznie ludobójstwo?

    Absolutnie tak. Na wojnie ludzie giną, ale jeżeli dochodzi do eksterminacji ludności tak, jak stoją – od niemowlęcia do starca – i to w sposób, aby zadać jak najwięcej cierpień, to jak to inaczej nazwać? Tym bardziej, nie robiono tego pod wpływem emocji, ale kierownictwo UPA wydawało precyzyjne rozkazy, jak eliminować polską ludność. Tę treść można zawrzeć w trzech punktach: wyrżnąć Polaków, domy spalić, dobytek zabrać.

    Nie mogę zrozumieć, dlaczego nasz Sejm przyjął uchwałę, jakoby w imię jakich racji uznano, że rzeź wołyńska była tylko czystką o znamionach ludobójstwa. Napastnicy pastwili się nad kobietami, cięli piłami, odrąbywali ręce, wbijali gwoździe w głowy. To się nie mieści w jakichkolwiek kanonach współżycia między ludźmi.

    Zachowały się zdjęcia pomordowanych w Lipnikach. Leżały tam także dzieci, takie jak ja.

    Ma Pan dziś żal do Ukraińców?

    Jako dziecko bardzo cierpiałem z tego, co nam banderowcy zrobili. Ale do Ukraińców jako narodu żalu nie mam. Mam wśród nich wielu znajomych, którzy publicznie już dawno potępili te zbrodnie. Ale ktoś tam, na zachodnie Ukrainie, ciągle podpala petardę nacjonalizmu.

    Obchodziliśmy dwa lata temu 70-lecie zbrodni wołyńskiej. Czego Panu wtedy zabrakło?

    To były obchody ciche, które przeszły bez większego echa. W Warszawie, gdzieś na peryferiach, na Żoliborzu – u zbiegu ul. Gdańskiej i Trasy Armii Krajowej, odsłonięto pomnik ku czci pomordowanych. Mam żal, że nie zaproszono mnie na uroczystości, które się tam odbywały. Wziąłem w nich udział, ale byłem tam „nielegalnie”.

    Czy widzi Pan szansę na pojednanie polsko-ukraińskie? Co powinno się stać, aby takowe osiągnąć?

    Nadzieję trzeba mieć zawsze, ale obawiam się, że w tym układzie politycznym nie ma co liczyć na zdecydowanie postępowanie w tej sprawie. Nasi politycy co prawda na Ukrainę jeżdżą, wygłaszają tam płomienne przemówienia, ale za ich plecami powiewają banderowskie flagi. Czy oni ich nie widzą?

    Nawiązuje Pan do wydarzeń z Majdanu Niepodległości w Kijowie?

    Oczywiście. Ruchy nacjonalistyczne na zachodniej Ukrainie są bardzo niepokojące. W imię zbliżenia Ukrainy do Europy, prawda musi zwyciężyć.

    Ale jak do tej prawdy dojść?

    Wiele zależy od chęci pojednania, ale trzeba przyznać się do rzeczy strasznych. Musi to mieć odzwierciedlenie w wychowaniu i nauczaniu młodzieży. Historycy muszą podać fakty – w imię przyszłości. Tak, jak było w przypadku naszych stosunków z Niemcami.

    W interesie Polaków leży niepodległa Ukraina, czyż nie?

    Oczywiście. Ale nie można budować relacji z tym krajem kosztem stosunków z Rosją, które mocno się pogorszyły. To wina polityków.

    A nie dostrzega Pan niebezpieczeństwa w związku z rozwojem nacjonalizmu rosyjskiego?

    Nacjonalizm jest zjawiskiem bardzo niebezpiecznym, bez względu na to, w jakim kraju się pojawia. Tym gorzej dla nas, jeśli się pojawia w państwie sąsiednim. Znam bardzo wielu Rosjan z różnych środowisk społecznych – oni nie podzielają obecnej polityki Kremla.

    Na zachodniej Ukrainie kaci Polaków tacy jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz mają swoje pomniki, widzi się w nich bohaterów. Ostatnio SLD przedłożył Marszałkowi Sejmu projekt ustawy, która przestrzega przed rosnącym w siłę ukraińskim nacjonalizmem. Podpisuje się Pan pod tym?

    Słuszna inicjatywa. Szkoda jednak, że Miller nie zgłosił jej parę lat temu. Choćby wtedy, gdy w Sejmie rozpatrywano potępienie akcji „Wisła”. Bo my, nie wiem dlaczego, przyznaliśmy się do tego, czego nie popełniliśmy. Mimo że, strona ukraińska nie potępiła swoich potwornych zbrodni.

    Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz przyznał właśnie, że Polska nie potępi razem z Rosją ukraińskiego nacjonalizmu, bo kraj ten – jak tłumaczył – okupuje część Ukrainy. Słowem: oba kraje nie potępią wspólnie UPA. Co Pan na to?

    Pozostawiam bez komentarza.

    Ma Pan nadzieję, że ukraińskie pomniki UPA kiedyś znikną?

    Niech one znikną najpierw z Polski.

    Waldemar Kowalski

    http://dziennik-polityczny.com/index.php/swiat/1942-szok-gen-hermaszewski-jak-przebiegala-akcja-upa-w-polsce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s